

Historia rajdu sięga roku 1977, kiedy to Francuz Thierry Sabine zgubił się na pustyni w Libii podczas rajdu Abidżan-Nicea. Zauroczony pustynią uznał, że miejsce to jest idealne do rozgrywania najtrudniejszej terenowej imprezy motoryzacyjnej na świecie. Pierwotnie trasa rajdu wiodła z Paryża we Francji do Dakaru. Jednak ze względu na zawirowania polityczne, rajd zmienił lokalizację. W 2008 roku, na niecałą dobę przed startem, organizatorzy ze spółki Amaury Sport Organisation odwołali 30. edycję Rajdu Dakar. Powodem takiej decyzji, było realne zagrożenie atakiem terrorystycznym na etapach w Mauretanii.
Najtrudniejszy rajd na świecie zmienił lokalizację. Od 2009 roku rozgrywany jest w Ameryce Południowej i z roku na rok rywalizacja po bezdrożach tego kontynentu, sprawia zawodnikom coraz więcej trudności. Tegoroczną edycję porównuje się właśnie do tych, ekstremalnie ciężkich, jakie odbywały się w Afryce. O to jak wyglądała rywalizacja po Czarnym Lądzie, a jak wygląda teraz spytaliśmy eksperta od rajdów terenowych, Hiszpana Marca Comę.
1. Logistyka
Bez porównania infrastruktura lepsza jest w Ameryce Południowej. W Afryce po pustynnym etapie, na kolejny, który odbywał się na takiej samej nawierzchni, jechało się… po pustyni. Teraz odcinki dojazdowe są po normalnych drogach i przez duże aglomeracje. Jest łatwiej.
2. Komfort
W związku z tym, że drogi w Ameryce Południowej są niemal wszędzie, wszystkie zespoły mogą podróżować za swoimi zawodnikami, Camperami i ciężarówkami, w których mają wszystko. Mogą się w miarę komfortowo wyspać. Nie było to możliwe w Afryce. Tam można było przejechać jedynie jeepem i przyzwyczaić się do namiotu.
3. Kibice
Wystarczy włączyć telewizję podczas relacji z zawodów, żeby zobaczyć ile fanów jest w Ameryce Południowej. Na odcinkach specjalnych i etapach dojazdowych, masa rodzin z dziećmi wychodzi z domów, żeby nam kibicować. W Afryce nie podróżowaliśmy między miastami, więc i fanów było mniej. Oczywiście też byli, ale łatwiej jest kibicować będąc na Atakamie niż na Saharze.
4. Przygoda
Wszyscy zawodnicy biorący udział zarówno w edycjach Afrykańskich jak i tych, które odbywają się w Ameryce Południowej są zgodni, że Dakar to przygoda życia dla każdego. Nie wolno jednak zapominać, że dla organizatorów – „przygoda”, w chwili obecnej jest na drugim planie. Najważniejsze jest bezpieczeństwo uczestników.
6. Prędkość i nawigacja
Podczas pierwszych pięciu edycji, jakie odbyły się Ameryce Południowej, najważniejsza była szybka jazda. Umiejętności nawigacyjne schodziły na drugi plan. W bieżącym roku było już tak jak w Afryce. Trzeba było być naprawdę dobrym nawigatorem, żeby na mecie zameldować się z dobrym czasem.
5. Sentyment
Nie ważne co by się nie działo to rajdy, które odbywały się na Starym Kontynencie, zawsze będą głęboko w moim sercu. Jednak trzeba być realistą. Gdybyśmy dalej tak rywalizowali, było by to niebezpieczne. Musiałoby się wiele rzeczy zmienić, żebyśmy wrócili do Afryki.
7. Trudności
W Afryce najcięższa była do pokonania największa gorąca pustynia na Ziemi – Sahara. Teraz również są ekstremalne odcinki specjalne. Trasa niektórych z nich, przebiega w dużych fragmentach, na wysokości przekraczającej 3000 m.n.p.m.
8. Sen o Afryce
Z przyjemnością wróciłbym na afrykańskie bezdroża, ale jest to chyba niemożliwe. Zawody, które odbywają się w Ameryce Południowej są atrakcyjne dla sponsorów i organizatorów. Z resztą kto wie? Kiedyś jeździliśmy po Afryce. Teraz rywalizujemy w Ameryce Południowej. Może w przyszłości będziemy startować jeszcze w innym miejscu?






