

Tym razem fani motocrossu, zebrani na szóstej już rundzie Mistrzostw AMA MX, nie mogli sobie wyobrazić lepszych warunków atmosferycznych. Bezchmurne niebo, temperatury w granicach 28 stopni i lekki wietrzyk – idealne warunki do ścigania.
Klasa 450
Wyścig 1
Co ostatnio staje się regułą – Andrew Short wygrał start. W czołówce byli także Ben Townley, Ryan Dungey i Chad Reed. Już na pierwszym okrążeniu Townley wyszedł na prowadzenie i zaczął odchodzić rywalom. Ryan’owi i Chad’owi wyprzedzenie Shorta zajęło trochę więcej czasu, oboje zrobili to dopiero mniej więcej w połowie wyścigu.
Ta dwójka, walcząc ze sobą, mocno przyspieszyła i zaczęła doganiać lidera, by w końcówce wyścigu stworzyć zwartą grupę. Nikt nie mógł nikogo wyprzedzić, jednak ciśnienie było duże. Dopiero na ostatnim okrążeniu Townley popełnił błąd i upadł, blokując przy okazji Reeda. Ostatecznie kolejność na mecie była następująca: Dungey, Reed, Short, Townley i Metcalfe.
Wyścig 2
Po emocjonującym pierwszym wyścigu, wielu przewidywało powtórkę. Tak się jednak nie stało. Co prawda start znów wygrał Short, jednak tym razem Dungey szybko wyszedł na prowadzenie, którego nie oddał już do mety. Niedaleko był także Townley i Reed, którzy wskoczyli odpowiednio na drugie i trzecie miejsce. W połowie wyścigu Chad wyprzedził Bena i tak ukształtowało się podium tego wyścigu. Nieco z tyłu, Short musiał także ustąpić Brett’owi Metcalfe, który dojechał do mety jako czwarty.
Wyniki
1) Ryan Dungey 1-1
2) Chad Reed 2-2
3) Ben Townley 4-3
4) Andrew Short 3-5
5) Brett Metcalfe 5-4
6) Josh Grant 6-6
7) Kyle Regal 7-7
8) Ryan Sipes 8-8
9) Mike Alessi 10-9
10) Nick Wey 9-12
Klasa 250
Wyścig 1
Tutaj najlepszym startem popisał się Christophe Pourcel. Tuż za nim jechali Tyla Rattray, Justin Barcia i Jake Weimer. Przez pierwszych kilka okrążeń walka pomiędzy tą czwórką zawodników była bardzo zacięta. I w końcu Jake Weimer zaczął jechać tak, jak nas do tego przyzwyczaił, tak, jak wtedy, gdy wygrał zeszłoroczne zawody na tym torze. Nie wiedzieć czemu, początek tego sezon miał bardzo słaby.
W trakcie wyścigu Barcia popełnił błąd, upadł i spadł na piąte miejsce. A z przodu, Rattray zaczął zbliżać się do prowadzącego Francuza, jednak ten zdołał jeszcze przyspieszyć i utrzymać bezpieczną przewagę. Nieco dalej, trzech zawodników – Wharton, Wilson i Canard, przypuściło piękną szarżę, przebijając się po słabych startach do czołówki. Najbardziej imponująca była jazda Trey’a Canard, który z drugiej dziesiątki przebił się na czwarte miejsce.
Wyścig 2
Tym razem pierwszy w zakręcie pokazał się Wilson. Tak jak poprzednio, Rattray był w czołówce, jednak teraz odczuwał znacznie większą presję ze strony innych zawodników. Canard znów świetnie jechał, już na początku przebił się na trzecią pozycję, jednak na tym swojej szarży nie skończył.
Mniej więcej w połowie wyścigu Barcia zaczął mocno naciskać Rattray’a, a ten, nie wytrzymawszy ciśnienia, przewraca się i dojeżdża do mety dopiero na 11. pozycji.
Podczas gdy Pourcel utknął na szóstej pozycji za Whartonem, prawdziwa walka rozpętała się na czele wyścigu. Prowadzący do tej pory Wilson zaczął popełniać drobne błędy, co pozwoliło Canardowi niebezpiecznie się zbliżyć. I co było do przewidzenia, Wilson musiał uznać wyższość rywala, który odnotował swoje pierwsze zwycięstwo w karierze. Ponadto, dzięki nieregularnej jeździe innych zawodników, wygrał także całe zawody.
Wyniki
1) Trey Canard 4-1
2) Dean Wilson 3-2
3) Christophe Pourcel 1-5
4) Justin Barcia 5-3
5) Blake Wharton 6-4
6) Tyla Rattray 2-11
7) Broc Tickle 7-6
8) Jake Weimer 11-7
9) Martin Davalos 10-8
10) Eli Tomac 12-9
Źródło: Transworld Motocross
Przygotował: Damian Dymowski






