

Po raz kolejny zawodnicy mieli okazję wygrać 1 000 000 dolarów. Wystarczyło zwyciężyć w trzech biegach Monster Energy Cup. W zeszłym roku udała się ta sztuka Ryanowi Villopoto teraz chciał ją z pewnością powtórzyć, ale dopiero co wrócił do jazdy po kontuzji. Mimo, że nie zwyciężył we wszystkich trzech biegach to Justin Barcia z pewnością nie będzie narzekać. Jego konto powiększyło się o 100 000 dolarów.
Do pierwszego biegu holeshot wygrał Josh Grant. Za nim walkę toczył Ryan Dungey i Ryan Villopoto, dla którego był to pierwszy tak poważny sprawdzian od powrotu po kontuzji. Dungey na pierwszym okrążeniu uszkodził dźwignię zmiany biegów, co skrzętnie wykorzystał RV wskakując na drugie miejsce. Villopoto nie odpuszczał ani na chwilę, by wyprzedzić Granta i objąć prowadzenie. Dungey zmuszony był jechać cały czas na drugim biegu co go spowalniało. Ostatecznie wygrywa Villopoto przed Barcią, Dungeym, Tomaciem i Reedem. RV był na najlepszej drodze by po raz drugi sięgnąć po milion dolarów za zwycięstwo w 3 biegach podczas Monster Energy Cup. W drugim biegu Villopoto i Dungey ponownie ze sobą walczą, ale Dungey jeszcze raz ma problem ze zmienianiem biegów. Na czoło wysuwa się Villopoto, ale upada z własnej winy. Ostatecznie walka rozgrywa się między Dungeym, Alessim, Barcią i Reedem. Pierwszy linię mety przekroczy Barcia i to on przed finałowym biegiem będzie liderem. Villopoto daleko z tyłu. Trzeci bieg to doskonały występ Eli Tomaca, który wygrywa przed Barcią i Dungeym. Całą imprezę wygrywa Justin Barcia, który po raz kolejny udowadnia, że w przyszłym roku w klasie 450 ma duże szanse zamieszać w wynikach. Nagrodą za zwycięstwo było 100 000 dolarów.






