
Do końca serii Lucas Oil Pro Motcross pozostały już zaledwie trzy rundy, a dzisiejsza w Unadilla może przynieść rozwiązanie w klasie 450, gdzie przy gorszym występie Mike Alessi i jeździe do jakiej nas przyzwyczaił Ryan Dungey poznamy mistrza. W 250 trwa zacięta walka wśród zawodników na czele. Między pierwszą trójką są 32 punkty różnicy, ale głośno mówi się już tylko o Blake’u Baggett i Justinie Barcia.
To już kolejna zapowiadana próba powrotu do jazdy Jamesa Stewarta, który nie może sobie poradzić z kontuzją jakiej nabawił się na początku sezonu w Thunder Valley. Kiedy wydawało się, że to on będzie gwiazdą sezonu przyszła kontuzja przekreślająca jego jakiekolwiek szanse na wygraną w Lucas Oil Pro Motocross i udział w Motocross of Nations. Skrzętnie wykorzystuje to Ryan Dungey wygrywając po kolei runda po rundzie i zwiększając swoją przewagę nad resztą. Siedem zwycięstw z rzędu robi wrażenie, a dzisiaj może dorzucić kolejne. W ubiegłym tygodniu w Southwick Dungey miał pecha podobnie jak rok wcześniej. Przez upadek w drugim biegu stracił kilka cennych punktów. Problemy lidera wykorzystał Tyla Rattray wygrywając pierwszy bieg w swojej karierze w klasie 450. Część osób na pewno będzie mu wypominać, że udało mu się tego dokonać dzięki problemom RD, ale zwycięstwo to zwycięstwo. Drugie miejsce w klasyfikacji zajmuje Mike Alessi. Wokół jego osoby ostatnio krążyło sporo wypowiedzi, że zasłużył na start podczas Motocross of Nations w Lommel, ale Roger De Coster podjął inną decyzję i Alessi nie znalazł się w zespole. Trzeci jest Jake Weimer. Jednak po rundzie w Southwick jego szanse na przesunięcie się na drugie miejsce na podium drastycznie spadły. Słaby występ, dużo upadków i na koniec dnia zaledwie 10 punktów. Miał walczyć z Alessim teraz wydaje się, że będzie musiał bronić się przed czwartym Andrew Shortem.
Klasa 250 jest w tym roku ciekawsza od 450. Niesamowicie wyrównany poziom wpływa na to, że 250 ogląda się z wiele większą przyjemnością. Blake Baggett jest na najlepszej drodze do zwycięstwa w serii, a dobry występ w Southwick potwierdza to. Tydzień temu wszyscy stawiali na Justina Barcia, który jechał „u siebie”. Jednak to Baggett stanął na najwyższym stopniu podium i ma teraz 24 punkty przewagi nad Barcią i 32 na kolegą z zespołu Eli Tomaciem. Za pierwszą trójką zaciąg z Europy. Ken Roczen i Marvin Musquin zajmują kolejno 3 i 4 miejsce. Ostatnie dwa występy Francuza zostały bardzo dobrze ocenione i z pewnością Musquin ma ochotę w tym roku zawalczyć i wygrać chociaż jeden z biegów. Podobnie ma się sytuacja z Kenem Roczenem, który chciał by w tym roku zaliczyć pierwsze zwycięstwo, a wyliczono, że jest drugi w klasyfikacji największej ilości prowadzonych okrążeń w sezonie. Na uwagę zasługuje Zach Bell debiutant z ubiegłego tygodnia, który prowadził w wyścigu w Southwick, ale potem doznał lekkiej kontuzji i nie ukończył zawodów. Problemy zdrowotne okazały się niezbyt poważne i dzisiaj ma stanąć na maszynie startowej. Ciekawe czy zamiesza w stawce tak jak jego poprzednicy-debiutanci z zespołu Geico Honda.






