
Wszystko wskazuje na to, że coraz bliższy rzeczywistości staje się scenariusz, w którym przyszłoroczny Rajd Dakar poprowadzi tylko przez terytoria Argentyny i Boliwii. Po tym, jak z goszczenia zmagań zrezygnowało Chile i Peru, z gry wypadł również Urugwaj.
Od końca lutego pojawiły się informacje, że Urugwaj jest zainteresowany poprowadzeniem trasy Rajdu Dakar przez swoje terytorium. Pogłoski te potwierdzał quadowiec Sergio Lafuente, a do mediów dostała się wiadomość o spotkaniu ASO z przedstawicielami rządu w Montevideo. Podobnie, jak w przypadku Chile i Peru, strony nie doszły do porozumienia…
Według południowoamerykańskiej prasy Amaury Sport Organization zaproponowało, by 38. edycja Dakaru kończyła się w Urugwaju, gdzie odbyłyby się dwa ostatnie etapy. Minister turystyki i sportu odmówił jednak, tłumacząc się krótkim czasem na podjęcie decyzji. Na 16 kwietnia ASO zapowiedziało konferencję prasową w Paryżu, podczas której podadzą wstępny schemat przyszłorocznej trasy. Rząd nie ma w tej chwili możliwości podjęcia decyzji budżetowej i dlatego zapowiedział swoje starania o Dakar, ale w 2017 roku.
Nie wiadomo dokładnie jakiej kwoty zażądało ASO, ale plotki mówią o czterech milionach dolarów. Według przedstawicieli ministerstwa kwota, która była potrzebna jest akceptowalna, ale musi zostać zatwierdzona, a na to nie będzie już czasu.
Argentyna i Boliwia? Czy któraś z przytaczanych przez nas informacji okaże się nieprawdziwa?
Źródło: www.dakar.pl






