gladiators
Gladiator Games XI – video
2 grudnia 2010
Gee Atherton v David Knight- pojedynek stylów
2 grudnia 2010
Pokaż wszystkie

Dlaczego nie powstanie nowy związek w miejsce PZM?

foto

fotoCo jakiś czas słyszę, że ktoś proponuję założyć własną federację i wygryźć PZM z roli organizatora imprez. Proponowana jest organizacja odrębnych cyklów zawodów bez patronatu Polskiego Związku Motorowego. Z punktu prawnego jest coś takiego możliwe, jednak po zastanowieniu się trzeba takie plany spisać na staraty z prostej przyczyny. Z jakiej? Zaraz to wyjaśnimy.

Zacznijmy od przytoczenia historii sprzed kilku lat, kiedy nad Reprezentacja Polski w piłce nożnej, po tym jak Minister Sportu próbował wprowadzić zarząd komisaryczny, zawisło widmo zawieszenia kadry i dyskwalifikacji z Mistrzostw Świata. UEFA wydała oświadczenie, że jedynym zarządem jaki uznaje, jest ten zarząd zawieszony w ramach wprowadznie kuratora. Jaki to ma związek z PZM? Prosty. Już tłumaczymy.

 

UEM, czyli „Union Européenne de Motocyclisme „ jest związny z PZM umowami. Złota zasada europejskiej federacji głosi „jeden kraj, jeden związek”. Każda próba secesji, będzie surowo i bezwzględnie karana. Nawet jak powstanie na terenie Polski jeszcze jeden związek, który będzie skupiał nawet wszystkich najlepszych zawodników to raczej nic to nie da. Ponieważ zależności między UEM, FIM „Fédération Internationale de Motocyclisme„ orazPZM są bardzo ścisłe i wiadomo, że międzynarodowe federacje będą bronić swojego członka, tak jak miało to miejsce w wypadku PZPN.

 

Na każdego zawodnika, który postanowiłby odejść z macierzystego związku i w ramach protestu reprezentować nowopowstałą formację, zostałyby niechybnie nałożone sankcje w postaci niemożności startu w zawodach odbywających się na terenie naszego kraju pod patronatem PZM i co gorsza po za granicami. Ponieważ to PZM decyduje kto może reprezentować Polskę w Europie i na świecie.

 

Założmy, że ktoś się odważył i zbudował nowy związek. Tylko, że bez zgody UEM i FIM nie ma szans na funkcjonowanie. Niewyobrażam sobie, żeby czołowi polscy zawodnicy zrezygnowali z możliwości startów w ME, czy GP. W końcu to tam można tak na prawdę dopiero wypłynąć i wypromować się w światku motocrossu, to tam są pieniądze, sponsorzy i sława. Więc nikt o zdrowych zmysłach kto myśli o ściganiu się na poważnie nie przejdzie do nowej formacji.

 

Skoro nikt z czołowych zawodników nie przejdzie do nowego związku. To do niego przystąpi tylko kilku fanatyków takiego rozwiązanie i na tym skończą się mrzonki o budowaniu od podstaw nowego związku, federacji, czegokolwiek co miałoby zagrozić PZMowi. A nawet jeżeli powstałaby jakaś organizacja nawet z dużą ilością członków to UEM jej nie przyjmie w swoje szeregi, zgodnie ze wspomnianą wyżej zasadą.

 

Czyli jak leczyć polski motocross? W prosty sposób jak wspominałem kilka dni temu starać się leczeć go od podstaw. Poczynająć od wyplenienia chorych sytuacji i zatargów jakie miały miejsce np. w Okręgu Łódzkim. Nie jestem fanem PZM, ale nie widzę innego sposobu na naprawę zastanwej sytuacji jak w zrzeszaniu się w nim i powolnej, mozolnej próbie wymuszenia zmian w „wierchuszce”.

 

MotoX.com.pl, Jasimierz

Partnerzy

facebook youtube