Absolwent Akademii ORLEN Team wygrywa Pharaons Rally
14 czerwca 2015
Roczen i Musquin najlepsi w High Point
14 czerwca 2015
Pokaż wszystkie

Dlaczego potrzeba aż czterech osób, żeby wygrać Erzbergrodeo?

erzbergrodeo2015

Czterech zawodników po wspólnej przeprawie wywalczyło wygraną w Red Bull Hare Scramble 2015. XXI edycja Erzbergrodeo grubymi literami zapisała się na kartach historii Hard Enduro. Po 4-godzinnej wspólnej przeprawie przez kopalnię w Eisenerz aż czterech zawodników zostało okrzykniętych zwycięzcami najtrudniejszej odsłony Red Bull Hare Scramble.

erzbergrodeo2015

Alfredo Gomez, Jonny Walker, Graham Jarvis i Andreas Lettenbichler po dotarciu do niemal niemożliwej do pokonania sekcji „Downtown” musieli zapomnieć o rywalizacji i zacząć współpracować, aby dojechać do mety przed końcem czasu. Razem z nimi wyścig skończył Wade Young, który niestety został zdyskwalifikowany za ominięcie punktu kontrolnego na początku wyścigu. Chwilę po zwycięskiej czwórce, na kilka sekund przed upływem 4-godzinnego limitu, na metę wjechał Mario Roman, którego nawet kontuzja kolana nie zatrzymała w drodze na szczyt Żelaznego Giganta.

erzbergrodeo

Niestety powrót na Erzbergrodeo okazał się niezbyt szczęśliwy dla Tadka Błażusiaka, który na pierwszym podjeździe po zderzeniu się z Walkerem zaliczył bolesny upadek (ujęcie z GoPro znajdziecie w filmie poniżej) i razem z motocyklem spadł z samej góry.

Po starcie to Taddy Błażusiak i Jonny Walker walczyli o prowadzenie, ale już na pierwszym podjeździe Polak mógł zapomnieć o szóstym zwycięstwie w Austrii, po tym jak po upadku razem z motocyklem spadł z samej góry kamienistego wzniesienia. 

erzbergrodeo

Po odpadnięciu z walki Tadka, Jonny skupił się na ucieczce przed rywalami. Początkowo zeszłoroczny zwycięzca wypracował sobie ponad czterominutową przewagę, ale Jarvis i Gomez nie mieli zamiaru mu odpuścić. Po przejechaniu przez słynny odcinek „Carl’s Dinner” ich strata do Walkera, który uszkodził chłodnicę w swoim motocyklu stopniała zaledwie do minuty.

Przedzierający szlak Jarvis utknął w miejscu, a Walker i Gomez, do których dołączyli Lettenbichler i Young, bezradnie stanęli za nim w korku.Waleczna piątka potrzebowała ponad półtorej godziny, aby wspólnymi siłami przedrzeć się przez wymagającą część trasy. Już na trzydzieści minut przed upływem limitu czasowego pewne było, że w tegorocznej edycji Red Bull Hare Scramble zaledwie kilku zawodników dotrze do mety.

Wade wiedząc, że czeka go dyskwalifikacja zjechał z trasy kawałek przed finiszem i jako piąty, zaledwie minutę po zwycięzcach, szachownicę minął Mario Roman, który pokonał sekcję „Downtown” bez ich wsparcia, mimo kontuzjowanego kolana.

 To było trochę głupie jeżeli mam być szczery. Miałem problemy po upadku, kiedy uszkodziłem chłodnicę, ale wspólnie udało nam się przez to przebrnąć

– Jonny Walker

Po tym jak cała czwórka wspólnie wjechała na metę, organizatorzy ogłosili Gomeza, Walkera, Jarvisa i Lettiego zwycięzcami Red Bull Hare Scramble 2015. Triumfatorzy jednogłośnie stwierdzili, że to była najcięższa edycja tego rajdu, a odcinek Downtown najtrudniejszym z jakim przyszło im się zmierzyć.

„Żartowałem sobie, że w tym roku nikomu nie uda się dojechać do mety” – powiedział Jarvis. „Po prostu nie mogliśmy pokonać tej sekcji i musieliśmy w piątkę albo szóstkę pomagać sobie nawzajem. Kibicom się to podobało, więc się dobrze bawiliśmy”.

„To było dosyć niezwykłe doświadczenie. Musieliśmy współpracować ze sobą i być jednym zespołem”, powiedział Lettenbichler. „Trasa była OK, ale managerowie raczej nie jeżdżą motocyklami i przesadzili, bo było trochę zbyt ciężko”.

 

Źródło: www.rebull.pl

Partnerzy

facebook youtube