

Dos Sertoes to drugi co do długości i z pewnością jeden z najtrudniejszych rajdów cross-country, który pod każdym względem może równać się z Dakarem. W czwartek z wielką pompą, prologiem na ogromnym stadionie Sertoes Arena w Goianii rozpocznie się 21. Edycja Rajdu Brazylii. Dzięki przewadze w klasyfikacji generalnej, Rafał Sonik już na tym etapie może zapewnić sobie Puchar Świata FIM.
– Kiedy w Dakarze myślimy już o ósmym dniu i przerwie w zmaganiach, tutaj musimy przygotować się na najtrudniejsze i najdłuższe, nawet ponad 600-kilometrowe etapy. Ten rajd tylko formalnie jest krótszy od Dakaru, ale nie jest wcale łatwiejszy, czy mniej obciążający – mówi przed startem kapitan Poland National Team.
Lider pucharu świata wygrywał już w tym legendarnym rajdzie w 2010 roku. Wtedy zaskoczył rywali, którzy nie spodziewali się tak dobrej jazdy kierowcy z odległej Polski. Tym razem o zwycięstwo będzie zdecydowanie trudniej. – Spotkałem już pierwszych zawodników i wiem, że będzie im przyświecać hasło „wszyscy na jednego – bić mistrza”. Mnie to nie przeszkadza. Będę walczyć – zapowiada krakowianin.
Dos Sertoes jest podwójnie punktowaną rundą Pucharu Świata FIM, dlatego głównym celem „SuperSonika” będzie dojechanie do mety. ¬ – Traktuję Rajd Brazylii jak Dakar, bo w końcu jest nazywany Brazylijskim Dakarem i tak samo się do niego przygotowuję zarówno pod kątem mentalnym, jak i fizycznym.
Źródło: www.rafalsonik.pl






