
Do prawie dwudziestu latach przerwy Mistrzostwa Świata w motocrossie odbędą się również w USA. Areną tych zmagań będzie znany tor Glen Helen. Co o tym sądzą ludzie związani na co dzień z organizacją MŚ?
Stefan Everts (menager teamu Red Bull KTM, 10-krotny mistrz świata)
Dla KTM będzie to możliwość zaprezentowania nowych modeli motocykli i zawodników w Ameryce. Zrobimy wszystko, żeby te zawody były naprawdę niezapomniane. Chcemy, żeby w Kalifornii wystąpili Tommy Searle i Mike Alessi.
Sylvain Geboers (właściciel teamu Rockstar/Teka Suzuki)
Z niecierpliwością czekam na te zawody, bo uważam, że GP USA jest naprawdę potrzebne. Wspaniale, że te zawody wracają do USA, ale są też minusy takiej sytuacji. Ta wiadomość pojawiła się w chwili, gdy większość zespołów już zaplanowała swoje budżety, dlatego zdobycie dodatkowych środków może okazać się problemem. Z pewnością otrzymamy wsparcie od Suzuki w Ameryce, podobnie jak Honda, Kawasaki czy Yamaha.
Dave Thorpe (menager teamu CCM, 3-krotny mistrz świata w kl. 500 cc)
Jesteśmy zadowoleni z szansy występu w Ameryce. Z drugiej strony jesteśmy trochę zawiedzeni, że GP Wielkiej Brytanii odbędzie się tak późno. Jeździłem kiedyś po tym torze, dlatego z punktu widzenia zawodników będzie to świetna okazja do zaprezentowania swoich umiejętności.
Josh Coppins (zawodnik Aprilia Factory)
Zawsze chciałem ścigać się na tym torze, dlatego z radością przyjąłem wiadomość o GP USA. W końcu jeździmy w Mistrzostwach Świata, dlatego uważam, że powinniśmy ścigać się na całym świecie. Słyszałem, że niektóre zespoły mają problemy z finansami, ale dla Aprilii będzie to możliwość zaprezentowania maszyn w Kalifornii. Może w tych zawodach wystartuje też James Stewart?
źródło, foto: www.mxlarge.com






