

Jutro kolejna runda Mistrzostw Świata FIM w Teutschenthal. Jest to jedna z dwóch najbliżej położonych rund Polski i jeżeli ktoś nie ma planów na weekend to warto się wybrać i zobaczyć motocross na światowym poziomie. Szczególnie, że zapowiada się bardzo interesujący weekend i walka w obu klasach.
W MX1 na pozycję lidera wskoczył Antonio Cairoli, który ma teraz 10 punktów nad Clementem Desalle. Belg przyjechał do Szwecji w ubiegłym tygodniu z kontuzjowanym barkiem mówiąc, że nie podda się tak łatwo. Jednak z toru w Uddevalli wyjeżdżał już z dwoma kontuzjowanymi barkami, rozwalonym kolanem i rozciętą dłonią po serii upadków jakie zaliczył tego dnia. Trzeci jest Steven Frossard prawdziwy czarny koń tegorocznej serii. Francuz po przejściu z Kawasaki do Yamahy i zmianie klasy na MX1 zrobił bardzo duży postęp. Po ubiegłym tygodniu na pewno jest w dobrym humorze w końcu w podczas Grand Prix Szwecji wygrał oba wyścigi. Nie można zapominać o Maxie Naglu, koledze z zespołu Cairolego. Niemiec w swojej ojczyźnie niesiony dopingiem tysięcy kibiców może wrócić do formy jaką prezentował na początku sezonu kiedy bez problemu przyjeżdżał w czubie. Piąte miejsce w klasyfikacji generalnej zajmuje Evgeny Bobryshev. Rosjanin w ubiegłym tygodniu stanął na podium i widać u niego wzrost formy, który bezpośrednio przekłada się na wyniki jednak jak sam zaznaczył tor w Teutschenthal nie należy do jego ulubionych. Za Bobryshevem jest Philippaerts, którego tegoroczny sezon nie rozpieszcza. Włocha prześladują upadki. Zaliczył on bardzo dobry występ w Brazylii, gdzie wygrał, ale już w Portugalii nie zdobył, żadnego punktu. Kolega z zespołu Bobrysheva Rui Goncalves do pierwszego Cairolego aż ponad 100 punktów. Oczywiście nie można zapominać o Christophie Pourcelu, który wrócił z USA po swojej 2,5 rocznej przygodzie za Atlantykiem. Ciężko powiedzieć w jakiej formie jest Francuz zastąpił on w CLS Kawasaki Bena Townley, który w tym roku zmagał się z kontuzjami, co przekładało się na nienajlepszą jazdę. Jednak według mnie Porucel bez problemu załapie się w pierwszą 10 podczas Grand Prix Niemiec, a potem może jeszcze sporo namieszać w swojej klasie zaskakując niejednego.
Ken Roczen w tym roku jest najlepszym zawodnikiem w MX2. Jak do tej pory jeżeli tracił punkty to tylko z własnej winy popełniając błędy, które pozwoliły rywalom zająć pozycję przed nim. Niemiec jak do tej pory zdobył 351 punktów i jest faworytem jutrzejszych zawodów. Za nim drugą pozycję zajmuje Jeffrey Herlings, który w ubiegłym tygodniu po Grand Prix Szwecji sam przyznał, że jeszcze musi wiele trenować, żeby dogonić Roczena. Tommy Searle, który także zakończył swoją przygodę w Stanach Zjednoczonych i powrócił do jazdy w Europie, zajmuję trzecie miejsce, ale ma już dużą stratę do pierwszego. Jednak Anglik na pewno będzie walczył do końca i nie zdziwiłbym się jeżeli wygra w tym roku jedną z rund. Czwarte miejsce zajmuje Gautier Paulin. Po nie najlepszym początku sezonu Francuzowi idzie coraz lepiej i coraz częściej możemy go zobaczyć na podium. Zach Osborne, czyli amerykański zaciąg, który już ma dużo doświadczenia ze ścigania się w Europie jest 5. Arnaud Tonus zajmuje 6 pozycję i traci 9 punktów do Osborne jeżdżącego z nim w jednym zespole. Za nimi jest Max Anstie, Harii Kulas, Nicolas Aubin i Joel Roelants. Do jazdy powrócił także van Horeebek, który pauzował od pierwszej rundy w Sevlievie. Podczas Grand Prix Szwecji Belg zajął 7, ale na pewno w jutro będzie chciał walczyć o wyższą pozycję.
Foto: motocrossmx1.com
MotoX.com.pl, Jasimierz






