brett_cue
Brett Cue na X Games 2013 – kampania video
11 września 2012
Supermoto ‐ V rundy Mistrzostw Polski oraz Pucharu Polski
11 września 2012
Pokaż wszystkie

Kompaktowe enduro

Mimo, że ogólne założenia motocyklowych rajdów Enduro są od lat znane, bazując na nieco przestarzałym regulaminie, to jednak ich formuła i oficjalna nazwa ulegały na przestrzeni lat wielu zmianom dostosowującym je do aktualnych wymogów. Podczas ostatnio zorganizowanych eliminacji Mistrzostw Polski i Pucharu Polski o numeracji VII i VIII, z bazą w podkieleckiej Sitkówce‐Nowinach przy krytym basenie ” Perła ” (lokalizacja znana z finałowych eliminacji Mistrzostw Europy Enduro w roku 2007 ) zaproponowano nową, być może eksperymentalną, ale godną uwagi formułę organizacji krajowych rajdów.

 

Otóż, zawodnicy po starcie dojeżdżali oznakowaną rajdowymi kółeczkami i strzałkami trasą wykorzystującą także drogi publiczne do toru motocrossowego w miejscowości Kowala. Na tym, znakomitym zresztą obiekcie, odbywała się próba Cross Test. Tor w Kowali koło Nowin zasługuje na wyrazy uznania. Położony w lesie, o piaszczystym podłożu, z nienagannie wyprofilowanymi zakrętami i przeszkodami, mimo dość krótkiego dystansu ‐ około tysiąca sześciuset metrów ‐ malkontenci (gdzie ich nie ma? ) narzekali co nieco na dziurawe podłoże, stanowił dla zawodników dobre przetarcie przed dalszą częścią zawodów.

Z Kowali uczestnicy rajdu udawali się dojazdówką do Punktu Kontroli Czasu zlokalizowanego na terenie toru motocrossowego w Dębskiej Woli koło Morawicy. Po drodze były drogi szutrowe, gruntowe, trochę lasu, a także mała przeprawa przez rzeczkę. O ile panowie motocykliści ów strumień po prostu przeskakiwali lub z fasonem rozbryzgiwali wodę, to quadowcy tę przeszkodę pokonywali metodą zanurzeniową do wysokości kanapy. A w Dębskiej Woli zaczynał się właściwy rajd! Należało pokonać próbę Enduro Test składającą się z ciekawie skonfigurowanego toru motocrossowego z dużą ilością poziomów, wielokrotnych zjazdów i podjazdów, skoków i zeskoków, a także sztucznych ( jakby tych naturalnych było za mało! ) przeszkód. Oprócz toru motocrossowego w trasę testu umiejętnie wpleciono odcinek leśny urozmaicony szlakiem pełnym zjazdów i podjazdów po korzeniach w labiryncie sosenek. Nie zabrakło też piaszczystej łachy na zakręcie, okraszonej korzeniami i pieńkami. Był też stopniowany podjazd urozmaicony głębokimi rynnami wyrytymi przez deszcze. Stanowiło to istotną pułapkę dla zawodników startujących na czterokołowcach. Na całe szczęście tylko nieliczni dali się ponieść emocjom, by po chwili (a czas ucieka! ) wydobywać swoje pojazdy z tego rowu…

Po ukończeniu Enduro Testu zawodnicy wyjeżdżali na kilkukilometrową trasę okrężną wokół toru w Dębskiej Woli. Prowadziła ona przez łąki, nieużytki, mocno wybitą i straszącą wystającymi korzeniami szutrową drogę obok lasu, należało także pokonać z lekka błotnisty bród i zmierzyć się z mocno wybitym polnym traktem wzdłuż torów kolejowych. Do tego dochodziła krótka wizyta w leśnej otulinie i podróż kamienistą, polną drogą. I tak po kilkakroć w różnych klasach ‐ średnio po pięć. Potem następował wjazd na PKC i start do kolejnej próby Enduro. Swoje dołożyła aura ‐ w sobotę co nieco padało, ale za to w niedzielę świeciło słońce i trochę się kurzyło na trasie. Pierwszego dnia uczestnicy pojawili się na Enduro Teście aż siedem razy ( Puchar Polski, quady i klasa Junior 50 ‐ sześć ). Potem następował powrót trasą do Kowali na Cross Test i dojazd na metę. Taka formuła rajdu umożliwiła zgromadzonym w Dębskiej Woli kibicom nieustanne obserwowanie zmagań zawodników, czy to na trasie próby, czy też w okolicach toru motocrossowego. Każdy mógł na bieżąco śledzić zmagania rajdowców na niewielkiej przestrzeni, co czyniło duży plus imprezie. Zawody były dość dobrze oznakowane, nikt nie pobłądził, nie znikały także taśmy i znaki rajdowe. Osoby funkcyjne ustawiono w newralgicznych punktach trasy i próby. Był jednak mały wyjątek od tej reguły, gdzie chorągiewkowego zabrakło, a byłby tam nader wskazany. Przed skrętem na dróżkę wzdłuż torów zakręt trasy okrężnej oddzielał od od piaszczystego wirażu okraszonego pieńkami, stanowiącego fragment Enduro Testu, zaledwie fragment foliowej taśmy. O ty co by było, gdyby w tym newralgicznym punkcie zetknęły się trajektorie jadących dość szybko, ale w przeciwnych kierunkach pojazdów, strach pomyśleć! Lepiej zapobiegać niż zwalczać ‐ jak mawia znane porzekadło.

Wystawienie osoby funkcyjnej, a do tego ustawienie w tym newralgicznym ( w pobliżu jest też niestrzeżony przejazd
kolejowy ) miejscu trasy szykany w kształcie litery ” S ” lub ” Z ” może dać wiele korzyści. Poprawę bezpieczeństwa (co bardzo ważne! ) można osiągnąć niewielkim wysiłkiem, a zysk niebagatelny. Szanowni organizatorzy tej naprawdę
dobrej imprezy ‐ jest to rzecz warta pilnego rozważenia!
Opisywany rajd stanowił dla naszych kadrowiczów ostatni sprawdzian przed odbywającą się w ostatnim tygodniu września w Chemnitz Sześciodniówką Motocyklową więc nie dziwi komplet na starcie. Jak się można było spodziewać
impreza należała do Michała Szustera, który wygrał klasę E1 i cały rajd w generalce. Skąd u niego takie niespożyte siły i niesamowite umiejętności?
Rajdy Enduro to sport dla ludzi wytrwałych, twardych i wytrzymałych. Kontuzje są tu wpisane w koszta i po prostu się zdarzają. W sobotę w Dębskiej Woli Mariusz Wojtasik quadowiec z KKCiM Smok Kraków ( oficjalnie klub ten w tym roku obchodzi stulecie, ale są dokumenty, iż jego tradycje sięgają sporo więcej ‐ ale jak to powiedzieć w Krakowie ‐ Smok starszy od Cracovii i Wisły? ) przeszarżował na jednym ze skoków. Efekt: złamanie nadgarstka. Co prawda pod wpływem adrenaliny, lekceważąc ból ambitnie jechał dalej. Nie obyło się jednak bez zakucia w gipsowy opatrunek i kibicowania kolegom w niedzielę.
Rodzynkiem rajdu w Nowinach była Michalina Rybak, nastolatka startująca dakarowym ATV. Filigranowa dziewczyna i taki sprzęt ‐ to już budziło sensację co się zowie! Do tego sprawnie pomykała po muldach i wykrotach, choć jak sama przyznała po rajdzie, bywały chwile ‐ zwłaszcza drugiego dnia ‐ kiedy mocno się zastanawiała, czy aby na pewno w tę aferę chciała się pakować. Ale zacisnąwszy zęby jechała dalej, do mety. Ot, rajdowy charakterek! A w Enduro właśnie dojechać do mety to najważniejsze i najtrudniejsze zadanie…
Rajd z pierwszego weekendu września 2012 roku przeszedł do historii. Koncepcja kompaktowego Enduro zaproponowana przez działaczy KTM Novi Korona wydaje się być sensowna w obecnych realiach i warunkach. Podobnego typu imprezy cieszą się dużą popularnością w krajach skandynawskich. I chyba taka będzie przyszłość ‐ o
ile chcemy aby przetrwało ‐ przyszłość polskiego Enduro…

Tekst: Jarosław Ozdoba
Zdjęcia: Michał sikora

 

Źródło: www.pzm.pl

Partnerzy

facebook youtube