
W miniony weekend Łukasz Kurowski i Zosia Radziwiłowicz z Kurowski MX Team (Castrol, Dunlop, Inter-Motors) ścigali się w Człuchowie podczas czwartej rundy Mistrzostw Polski i Pucharu Polski kobiet.
W sobotę zawodnicy wjechali na treningi na bardzo dobrze przygotowany, wyrównany i nawodniony przez padające wcześniej deszcze tor. W treningu kwalifikacyjnym łączonych klas MX1 i MX2 Łukasz wykręcił czwarty czas, a w kwalifikacjach X-Cross PPK Zosia znalazła się na trzecim miejscu.
W sobotę odbył się również pierwszy wyścig kobiet, w którym Zosia po dobrym starcie zaliczyła niestety upadek i dojechała na metę trzecia. Drugi start Zosi, a zarazem ostatni wyścig tegorocznego X-Cross Pucharu Polski kobiet miał miejsce w niedzielę rano. Tym razem Zosia miała słabszy start. W pierwszym zakręcie była czwarta, ale finalnie na mecie zameldowała się na drugim miejscu. Łukasz Kurowski tego dnia w obu wyścigach wygrał starty i toczył zaciętą, widowiskową walkę o utrzymanie swojej pozycji. W pierwszym wyścigu niestety uległ rywalom z powodu problemów z prawą ręką ,która mocno napuchła przez co miał problemy z płynnym dodawaniem gazu i dojechał czwarty. W drugim wyścigu emocji było jeszcze więcej, ponieważ przez cały czas Łukasz Kurowski zmieniał się na prowadzeniu z Maciejem Zdunkiem. Niestety w drugiej połowie biegu Łukasz zaliczył groźnie wyglądający upadek, który przekreślił jego szanse na zwycięstwo. Ostatecznie w klasyfikacji łącznej zawodów zawodnik Kurowski MX Team zajął trzecie miejsce.
Łukasz ” Zawody dla mnie średnio udane. Pierwszy bieg miałem problem od 5 koła z przedramionami szczególnie prawa ręka mocno mrowiała i nie mogłem jechać tak płynnie jak umiem. Drugi bieg miałem bardzo dobrą dyspozycje. Jechałem pewnie i czułem, że mogę powalczyć o pierwsze miejsce. W połowie wyścigu, popełniłem błąd na skoku. Zbyt mocno złożyłem motocykl na skoku i obie nogi miałem mocno z tyłu. Nie zdążyłem opanować motocykla przez co miałem bardzo groźną wywrotkę. Całe szczęście, że miałem ortezę kolanową, która prawdopodobnie uratowała mi nogę przed groźniejszą kontuzją. Troszkę byłem omroczony po wywrotce, ale zdecydowałem się kontynuować wyścig. Próbowałem nadgonić. Zbliżyłem się mocno do Tomka Wysockiego na ostatnim okrążeniu. Próbowałem go wyprzedzić, ale popełniłem błąd na wielkiej dziurze i zaliczyłem ponownie wywrotkę. Na mecie zameldowałem się 5. W zawodach zabrakło szczęścia. Sprzęt spisał się bez zarzutu. Dyspozycja w drugim wyścigu bardzo dobra. Czułem, że jadę pewnie. W tym sezonie brakuje trochę szczęścia jednak mam nadzieję, że na kolejnej rundzie będzie lepiej.”
Zosia ” Zawody w Człuchowie to runda, której obawiałam się najbardziej. Po pierwsze dlatego, że nigdy nie jeździłam na tym torze, a po drugie niezbyt pewnie czuję się w piachu. Po treningach byłam bardzo niezadowolona, kompletnie nie czułam tego podłoża, nie pamiętałam toru… ogólnie chyba nerwy wzięły górę, bo była to ostatnia runda i nie chciałam stracić drugiej pozycji, którą zajmowałam w generalce. W pierwszym wyścigu miałam całkiem dobry start, jechałam druga za Żanetą Zacharewicz, która niestety na pierwszym kole wywróciła się przede mną, przez co wyprzedziły nas dwie zawodniczki. Monikę Kaniewską udało mi się wyprzedzić dość szybko, ale Sylwia Siebielec zdążyła daleko odjechać. W połowie wyścigu zaczęłam ją dochodzić i niestety, chyba też z nerwów, wywróciłam się… Pozbierałam się dość szybko i dalej goniłam. Na metę wjechałam tuż za Sylwią, To był chyba mój najlepszy wyścig w tym sezonie. W drugim biegu byłam już mocno zmęczona, jechałam tak, żeby nie mieć żadnej afery i dowieźć drugie miejsce w generalce. Nawet mi się udało. 🙂 „
źródło: informacja prasowa






