X-Games Endurocross na żywo w TV
30 czerwca 2012
mason
X Games: Mason ze złotem w Speed&Style + video
1 lipca 2012
Pokaż wszystkie

Śmierć włoskiego motocyklisty na rajdzie Baja Carpathia

Do wypadku doszło na 61. kilometrze odcinka specjalnego rajdu, około godziny 10.30. – Droga była prosta, bez dziur, miała z pięć metrów szerokości. Nie wiem, co się mogło stać. Była tam gruba gałąź, przez którą przypuszczam stracił panowanie nad kierownicą. – opowiada kierowca quada, który udzielał Brunodowi pierwszej pomocy. – Motocykl był nieuszkodzony, natomiast drzewo przy drodze było na dole okorowane. Myślę, że uderzył w nie klatką piersiową. Jak ją uciskałem czułem miękkość.

 

Kask był nieuszkodzony, tylko daszek się złamał. Jak tam dojechałem to już chyba nie żył. To był duży mężczyzna, pamiętam go z zeszłorocznego Baja Carpathia. Miał ze 130 kilogramów i jak taka masa uderzyła w drzewo, to musiało dojść do poważnych obrażeń. Mężczyzna powiadomił karetkę, pomoc dotarła na miejsce, tu padają różne wersje, po około 15 – 20 minutach. Reanimacja nie powiodła się. Pomocy musiano udzielić żonie Brunoda, przebywającej w bazie rajdu w Centrum Edukacji Zawodowej w Stalowej Woli.

Na wieść o tragedii doznała szoku. Rajd Baja Carpathia po śmierci włoskiego motocyklisty został zakończony. W planie był odcinek popołudniowy. Zrezygnowano z uroczystej ceremonii wręczenia nagród, jaka miała się odbyć tego dnia przed Miejskim Domem Kultury w Stalowej Woli. Na miejsce wypadku udał się prokurator i policja. Nieszczęścia od początku Tegoroczna, trzecia edycja Rajdu Baja Carpathia była wyjątkowo nieszczęśliwa. W piątek w prologu rozegranym w Stalowej Woli na błoniach nad Sanem dachowała węgierska załoga Erik Korda i Peter Czegledi, jadący nissanem navara. Korda doznał urazu kręgosłupa. Prolog został przerwany.

W sobotę zawodnicy rywalizowali w okolicach wsi Krawce i tu doszło do kolejnego wypadku. W płomieniach stanął quad Łukasza Lewego. Wcześniej wspominał on, że ma problemy z paliwem, które wylewało mu się z gaźnika. Doznał poparzeń rąk i nóg. Mimo tego wypadku rajd był kontynuowany. Kierowcy, z którymi rozmawialiśmy byli pełni uznania dla urozmaiconego terenu w jakim przyszło im jechać ale podkreślali, że rajd był trudny. – W pewnych miejscach droga była tak wąska, że lusterka samochodu ocierały się niemal o gałęzie drzew – mówi Adam Małysz. Natomiast szczecinianka Klaudia Klarycka, może mówić o szczęściu. Wykręciła jej się kierownica (sic!) i uderzyła drzewo, jednak przy niedużej szybkości.

 

Źródło: www.nowiny24.pl

Partnerzy

facebook youtube