
„Ochłonęliśmy nieco, lecz wciąż leczymy stłuczenia nabyte podczas rajdu Abu Dhabi Desert Challenge 2014. Wrażenia i emocje są na tyle mocne, że wciąż co noc śni się nam ściganie. Przez pierwszych kilka dni byliśmy non stop głodni i zasypialiśmy w każdym możliwym momencie.Rajd oceniamy na bardzo trudny pod względem technicznym, a także niebezpieczny przez ucięte wydmy i niewidoczne przeszkody terenowe. W zasadzie każdego dnia mieliśmy minimum 150 km różnego rodzaju wydm. Innym rodzajem terenu były wyschnięte słone, ciemne jeziora sabkha”. Poniżej możecie przeczytać relację z rajdu ludzi, którzy uwierzyli, że można spełniać marzenia tu i teraz i tak właśnie zaczęła się ich motocyklowa przygoda.
Rajd był natomiast banalny jeśli chodzi o nawigację. Odpalona przez cały czas strzałka na GPSie pozwalała ograniczyć do absolutnego minimum analizę roadbooka. Ten fakt nie pozwalał też wykorzystać naszych dobrych umiejętności nawigacyjnych, które pokazaliśmy w Rajdzie Maroko w 2013.
Uczestnicząc w ADDC zyskaliśmy sporo doświadczenia i potwierdziliśmy sobie w głowach, że w trakcie Dakaru trzeba bez wywrotek i kontuzji dobrze rozłożyć siły przez pierwszych 3-5 dni.
Trochę żałujemy, że ADDC to inna impreza niż ta, którą znamy z Maroko. Odczuwaliśmy ją jako typowo nastawioną na profesjonalistów. Brakowało nam ludzkiego oblicza i docenienia wysiłków ludzi, którzy jak my stawiają na szali wiele, by ten rajd ukończyć. Nie dostaliśmy dyplomów, czy medali, ale satysfakcja, że udało nam się w komplecie stanąć na mecie tego rajdu jest ogromna
W rajdzie zostało sklasyfikowanych 34 (72%) zawodników z 47, którzy startowali. Kończymy na pozycjach w generalce:
Michał – 15 (+05h31’55)
Paweł – 23 (+08h06’07)
Norbert – 29 (+24h39’13)
Dziękujemy wszystkim, którzy trzymali za nas kciuki, naszym rodzinom, przyjaciołom, ludziom, którzy pomagali nam na odległość w trudnych chwilach. Uściski dla naszych mechaników, bez których rajd zakończyłby się w 2 lub 3 dniu. Serdeczne podziękowania dla Orlen Teamu – Filipa, Jacka i Marka, którzy czuwali nad nami dzieląc się swoim ogromnym doświadczeniem.
Szczególne oklaski należą się Marcinowi Kinowi, dzięki któremu mamy wspaniałą pamiątkę fotograficzną.
Więcej informacji oraz zdjęć na: www.naszdakar.pl
Źródło: www.naszdakar.pl






