Szuster wygrywa w Siemiatyczach
21 czerwca 2012
budds creek
Klipy z Budds Creek 2012
22 czerwca 2012
Pokaż wszystkie

Puchar Świata Cross-Country – Rajd Sardynia 3 dni Łukasza Łaskawca

Relacja Łukasza Łaskawca z Rajdu Sardynii zapisana na jego blogu:” W kolejnym dniu  zmagań po bezdrożach Sardynii przejechaliśmy tylko jeden sześćdziesięciokilometrowy odcinek z zaplanowanych dwóch. Drugi, z powodu pożarów nękających Sardynię, został odwołany. Dziś wyjechałem, jako trzeci. Już na dziewiątym kilometrze zdołałem wyprzedzić drugiego w stawce konkurenta, a po dwudziestu prowadziłem całej stawce.

 

Trasa wtorkowego etapu bardzo mi pasowała. Były zjazdy, podjazdy, ale dość szybkie, czyli takie jak lubię. Nie obyło się sie bez przygód. Złapałem kapcia, oraz urwało mi się mocowanie roodbooka. Chłopaki dziś maja trochę roboty.

Przede mną, w zasadzie to przed nami, jeszcze dwa dni rajdu, wiec quad musi być w pełni sprawny i wytrzymać jego trudy. Mi coś się stało z kciukiem, strasznie spuchł i trochę boli.

Zostały dwa dni – dam radę :)

 

Poniedziałek (25.06). Dzień rajdowy zaczęliśmy po godzinie dziesiątej. Czekały na nas do pokonania dwa odcinki. Pierwszy 120km i drugi 40km, plus dojazdówki. Niestety, już na jedenastym kilometrze pierwszego etapu awarii uległ jeden z dwóch zamontowanych na kierownicy metromierzy. To dopiero początek bo niewiele dalej, na 52 kilometrze, popsuł się też drugi. Do końca odcinka musiałem jechać na wyczucie.

Z powodu awarii straciłem bardzo dużo cennego czasu. Na mecie tego felernego OS’u odliczyłem się jak o trzeci quadowiec. Przed kolejnym etapem mieliśmy trochę przerwy, więc podczas serwisu udało nam się naprawić uszkodzone urządzenia. Do drugiego odcinka wystartowałem ze sprawnymi metromierzami.

Bez pomiaru pokonanego dystansu ciężko jest się odnaleźć na trasie. W roadbooku są dokładnie opisane odległości do kolejnych manewrów i gdy nie wiem ile przejechałem drogi mogę przestrzelić właściwy skręt. I tak właśnie było na pierwszym etapie. Często błądziłem, musiałem zawracać i szukać właściwej trasy. Juz wydawało mi się, że nie dojadę. Ale powiedziałem sobie, że nie mogę sie podawać i jechałem dalej. Udało się.

Łukasz Łaskawiec - Sardynia Puchar Świata Cross-Country 2012

Dziś mieliśmy odcnek-maraton, czyli po zjeździe na biwak maszyny zostały zamknięte, nic nie można przy nich zrobić, a zawodnicy śpią w namiotach. Pojazdy odbierzemy dopiero przed startem.

Dziś (24.06)  pierwszy dzień Pucharu Świata Cross-Country na Sardynii. Start był dopiero o 10:15. To bardzo późno, bo wszystko skończyło się około godziny 18-tej.

 

Tak jak już wspominałem odcinek został podzielony na dwie części 72km i 86km + dojazdówki. Trasy są tu bardzo piękne i malownicze, ale też bardzo wąskie. Wiec bywało, że quadem musiałem sie wręcz przeciskać. Zaraz po stracie jadący przede mną zawodnicy na quadach pomylili trasę, dzięki czemu było mi łatwiej – zero kurzu, zero wyprzedzania. Mogłem przez jakiś czas jechać spokojnie, do momentu, kiedy na drugim

Łukasz Łaskawiec - Sardynia Puchar Świata Cross-Country 2012

odcinku zacząłem doganiać motocyklistów. Trasy, po których jeździmy, oprócz tego, że są wąskie, na dodatek są bardzo kamieniste i śliskie. Z tego powodu na dzisiejszym etapie zużyłem komplet opon. Po prostu zrobiły się zupełnie łyse.

 

Pierwszy odcinek wygrałem. Pa drugim, zawodnik z numerem 200 (nie pamiętam nazwiska) w jakiś dziwny sposób w wynikach znalazł się przede mną. Nie mam pojęcia jak sie to stało. Do drugiego odcinka startowałem pierwszy z ponad pięciominutową przewagą nad nim, a na mecie był około 5 minut przede mną nigdzie mnie nie wyprzedzając. Nie wiem jak to sie stało. Złożyliśmy protest. Sędziowie mają sprawdzić gps’y. Na odpowiedź czekamy do jutra.

Jak na razie wybór KTM’a okazał się trafną decyzją. Na razie, póki co sprawuje się bez zarzutów. Cieszę się, że zabrałem do Sardynii tak tu lekki sprzęt”.

Źródło: www.blog.lukaszlaskawiec.com

 

Partnerzy

facebook youtube