

Mówi się, że w sporcie motorowym wszystko jest możliwe. W przypadku wczorajszych zawodów przysłowiowe „wszystko” wydarzyło się naprawdę. Nie wiadomo od czego zacząć relację z Monster Energy Supercross w Houston. Od pierwszego zwycięstwa debiutanta? Od rewolucji w klasyfikacji generalnej i nowego lidera? Ostrej walki do samej mety? A może od rozpoczęcia wschodniej części mistrzostw Litesów?
Wszystko to wydarzyło się w czasie zawodów w Houston, które były najbardziej zwariowanymi jakie kiedykolwiek widzieliście.
Na samym początku, już pierwszym zakręcie mieliśmy się dużą „kolizję”. W karambolu, który można nazwać nawet epickim, uczestniczyli lider klasyfikacji generalnej James Stewart, a także Chad Reed. Ryan Villopoto po problemach na starcie ominął leżących zawodników, co pozwoliło mu odrobić dużą część strat. Reed i Stewart zostali daleko w tyle, a Justin Brayton i Chris Blose stracili prawie całe okrążenie zanim odpalili swoje motocykle.
W międzyczasie faworyt lokalnej publiczności Kevin Windham zdobył holeshota i rozpoczął walkę o zwycięstwo. Doświadczonemu zawodnikowi GEICO Powersports Honda nie wiodło się najlepiej od początku sezonu, ale w Houston odmłodniał i szybko zaczął budować przewagę.
Stewart i Reed po powrocie na tor po początkowej wywrotce mieli problemy z wyprzedzaniem. W połowie wyścigu udało im się dotrzeć dopiero w okolice 10. miejsca.
Chwilę później znów wszystko przewróciło się do góry nogami. Na ósmym okrążeniu Windham mając już 5 sekund przewagi przewrócił się na rytmach. Dla niego wyścig był zakończony. Poobijany zszedł z toru o własnych siłach. Na szczęście obyło się bez żadnej poważniejszej kontuzji.
Później Stewart na tej samej sekcji uderzył w tył motocykla Jasona Thomasa próbując go naciskać. W efekcie pogiął przednią tarczę hamulcową. W przeciwieństwie do Thomasa, który najprawdopodobniej ma uszkodzone kolano, Stewart nie odniósł żadnej kontuzji.
Po odpadnięciu Windhama na prowadzenie wyszedł Trey Canard na swojej Hondzie. Niestety dla niego, jako lider, zaczał się wyraźnie spinać, z drugiej strony Ryan Dungey wreszcie znalazł swój rytm. Zawodnik Rockstar Makita Suzuki zaczał zmiejszać odległość dzielącą go od prowadzącego, dodatkowo Canard popełnił dwa poważne błędy na rytmach i walka o zwycięstwo rozpoczęła się od nowa. Dungey wyprzedził Canarda zaraz za rytmami, ale tylko na chwilę, gdyż ten odpowiedział natychmiastową ripostą. Dzięki temu manewrowi Canard wyraźnie rozluźnił się i odzyskał pewność siebie co pozwoliło mu na uzyskanie kilku bardzo szybkich okrążeni i odzyskanie przewagi. Jednak na ostatnim okrążeniu Dungey znowu przycisnął i zmniejszył różnicę do minimum. Z ostatniego zakrętu Canard i Dungey wyszli bok w bok, jednak to Canard lepiej wykorzystał swoją pozycję i zdobył swoje pierwsze zwycięstwo w iście dramatycznym stylu.
Po zawodach przeszczęśliwy Canard powiedział “Nie wiem co mam teraz powiedzieć. To było szalone!”
Dungey był drugi. Trzeci? Villopoto, który przebijał się z 12 miejsca, na torze na którym wyprzedzanie jest bardzo trudne. Dzięki temu, że Stewart po dwóch wypadkach
ukończył wyścig dopiero na 15 miejscu Villopoto wyszedł na 9-punktowe prowadzenie w klasyfikacji generalnej.
Pod koniec wyścigu Villopoto walczył o trzecie miejsce z Davey Millsapsem z Muscle Milk Toyota. Millsaps przyjechał czwarty przed Andrew Shortem z Red Bull KTM. Short walczył z Brettem Metcalfem, który przewracając się sprezentował 6 miejsce Reedowi. Siódmy był Ken Roczen, dla którego był to pierwszy wyścig w klasie Supercross. Za nim znaleźli się Metcalfe, Hart z Dodge Motorsports, Ivan Tedesco z Hutington oraz kolega z zespołu Roczena Mike Alessi.
Wydarzenia z wyścigu SX spowodowały, że chociaż w wyścigu Lites też dużo się działo, to wyglądał on na bardzo spokojny. Na początek brat Jamesa Stewarta Malcolm zdobył holeshota w swoim pierwszym starcie w supercrossie. Szybko został jednak wyprzedzony przez Deana Wilsona na Monster Energy Pro Circuit Kawasaki i zawodnika GEICO Honda Justina Barcię. Stewart upadł widowiskowo na rytmach i spadł na ostatnie miejsce, jednak do końca wyścigu zdołał awansować na 14. pozycję.
Barcia walczył z Wilsonem o prowadzenie. Większość kibiców typowała tę dwójkę jako faworytów we wschodniej części Litesów. Barcia i Wilson nie zawiedli wyprzedzając się wielokrotnie, zmieniając linie jazdy i stosując block passy. Dzięki tej walce kolega z teamu Barcii, Blake Wharton zaczał redukować przewagę prowadzącej dwójki. Na czwartym miejscu zbliżać się zaczął także zawodnik DNA Shred Stix Star Racing Yamaha Ryan Sipes. W dalszej części wyścigu Barcia ostatecznie zbudował przewagę, a Sipes próbując wyprzedzić Whartona spowodował wypadek, przez który obaj spadli w dół stawki.
Kolega Wilsona Blake Bagget odziedziczył trzecie miejsce. W biegu kwalifikacyjnym przewrócił się dwa razy, przez co startował ze słabej pozycji. Przez to musiał ciężko pracować aby przebić się do pierwszej piątki. Jednak dzięki zderzeniu Sipesa i Whartona udało mu się uzyskać trzecie miejsce. Sipes obronił czwartą pozycję, a debiutujący w supercrossie zawodnik Rockstar Suzuki Ian Trettel ukończył swój pierwszy wyścig na 5. pozycji.
źródło: www.racerxonline.com
foto: Simon Cudby
tłum: zuku






