

Przez minione dwa tygodnie wszyscy mówili, że zawodnik Monster Energy Kawasaki Ryan Villopoto wygrywał tylko dzięki błędom swoich rywali. Jednak wczoraj wieczorem RV jednoznacznie zakończył rozmowy na temat jego szczęścia i prezentów, jakie ostatnio sprawili mu jego najwięksi przeciwnicy, wygrywając w Indianapolis na stadionie Lucas Oil.
Chad Reed z Two Two Motorsports Bel-Ray Racing, jako pierwszy zameldował się w zakręcie po starcie, ale Villopoto szybko przeskoczył na pozycję lidera i zaczął odjeżdżać pozostałym. Tego wieczora zawodnik Kawasaki był nie tylko szybki, ale również pewny i konsekwentnie jechał, chociaż trasa była powybijana i pełna kolein, co wymagało nie lada wytrzymałości. Jego najwięksi rywale zaliczali dobre okrążenie, by na następnym popełnić błąd. Villopoto pojechał 20 równych kółek i wygrał wyścig z łatwością.
Z trzema wygranymi z rzędu Villopoto ma teraz 26 punktową przewagę w klasyfikacji. Jest to olbrzymia różnica zważywszy jak sprawy się miały zaledwie 3 tygodnie temu. Wszyscy inni zyskują pozycje a potem spadają zarówno w klasyfikacji generalnej jak też w ostatnim wyścigu. Trey Canard walczył z Ryanem Dungeym. Dungey wyprzedzał agresywnie, co dla Canarda skończyło się spadkiem na 19. Pozycję. Później Dungey walczył z Reedem o drugą pozycję. Kilka razy zabrakło mu naprawdę niewiele do wyprzedzenia Reeda. Jednak Reed utrzymywał Dungeya za sobą aż do momentu, kiedy ten uderzył w tył jego motocykla i przewrócił się.
Kolejnym zawodnikiem z huśtawką pozycji był James Stewart. Na początku zaliczył bardzo słaby start i dodatkowo popełnił kilka poważnych błędów, które za każdym razem niwelowały nadrobiony dystans. Ostatecznie udało mu się odzyskać rytm i wyprzedzić leżącego Dungeya a także scrubując potrójny skok wyminąć Reeda, ale Villopoto był już poza jego zasięgiem. Dungey szybko pozbierał się po wypadku i zaczął gonić Reeda, który jechał zdecydowanie wolniej niż przez kilka ostatnich tygodni. Na ostatnim okrążeniu znów zaczęła się walka koło w koło, jednak Reedowi znowu udała się skuteczna obrona i dojechał trzeci przed Dungeym.
Justin Brayton dojechał piąty, a Canard po długiej wspinaczce szósty. Po zakończonym wyścigu doszło nawet do drobnego spięcia między Dungeym a Canardem dotyczącego sytuacji z wyścigu, za którą później Canard przepraszał. Miejsca od siódmego do dziewiątego zajęli Kevin Windham, Nick Wey oraz Cole Seely. Dziesiąty był Mike Alessi, którego kolega z teamu Andrew Short dojechał dopiero na dwudziestej pozycji ze względu na awarię motocykla.
Cała ekipa SX była zaskoczona zwycięstwem Ryana Sipesa w Indy. Sipes będąc weteranem Litesów wiele razy był bardzo blisko zwycięstwa, ale nigdy wcześniej nie udało mu się go osiągnąć. Tego wieczora Sipes był najszybszy na treningach i udało mu się przenieść tę prędkość także na kwalifikacje, które także wygrał. Jednak na starcie głównego wyścigu najszybszy był zeszłotygodniowy zwycięzca Blake Baggett. W pierwszym momencie Baggett zaczął nawet budować przewagę, ale Sipes szybko złapał rytm i dogonił go. Naciskany Baggett przewrócił się na skoku przez linię mety i Sipes wyszedł na prowadzenie, które utrzymał pomimo ataków Justina Barcii. Dzięki temu uzyskał swoje pierwsze zwycięstwo, jako pro. Dean Wilson, który wygrał dwa tygodnie temu zaliczył kiepski start oraz upadek i dojechał ostatecznie, jako siódmy.
Chcesz zobaczyć pełne wyniki X rundy w Indianapolis? Kliknij tutaj!
źródło: www.racerxonline.com
MotoX.com.pl, Jasimierz






