FIM wydało oficjalne stanowisko dotyczące Jamesa Stewarta i wiemy, że został on zawieszony na 16 miesięcy od kwietnia 2014. Co oznacza, że nie zobaczymy Bubby w akcji do sierpnia 2015. Trzeba przyznać, że FIM potraktował sprawę bardzo poważnie, ale nie ma się co temu dziwić w końcu w świecie sportu jest kładziony bardzo mocny nacisk na walkę z dopingiem.
Zacznijmy od początku od Jamesa Stewarta pobrano próbkę do badania po rundzie w Seatlle. Są to rutynowe działania. Zdarza się, że próbki pobiera się od zawodników naprzykład w domach w trakcie niezapowiedzianych kontrolii. W ten sposób badano chociażby Chada Reeda czy Ryana Villopoto. W próbce pobranej od Stewarta znaleziono zakazane substancje. Stewart tłumaczył się, że zażywał lek Aderall stosowany chociażby ADHD posiadający w swoim składzie pochodne amfetaminy. Stewart miał dostarczyć recepty i udowodnić, że od lat walczy z ADHD. Jednak nie zrobił tego w określonym czasie.
Następnie Stewart został przesłuchany przez komisję FIM w Szwajcarii. Teraz pozostaje mu odowłanie się do Trybunału w Lozannie, który możecie kojarzyć chociażby z ostatnich zawierowań wokół Legii Warszawa i jej udziału w dalszym etapie kwalifikacji w Lidze Mistrzów. Trybunał w Lozannie zajmuje się rozstrzyganiem sporów w sporcie. Stewart ma jeszcze kilka dni na złożenie odwołania. FIM nie wydał jeszcze uzasadnienia swojej decyzji, ale ma to nastąpić wkróce. Oliwy do ognia dolewa AMA, czyli odpowiednik naszego PZM, który bierze w swoją obronę Jamesa Stewarta i wysyła oficjalne pismo do prezydenta FIM Vito Ippolito zwracajauwagę w nim na bardzo surową karę oraz długi czas podejmowania decyzji.
Z całą pewnością możemy powiedzieć, że ciąg dalszy historii nastąpi.






