Mistrzostwa Strefy Południowej w Czerwionce przeszły do historii. Były to kolejne zawody w afrykańskiej niemal ciepłocie, pełnym słońcu palącym skórę i zmuszającym do marzeń o kąpieli w chłodnej wodzie. Tymczasem, podobnie jak w czerwcowej edycji Top Amator Cup, i tu mimo takiego gorąca zmagania ściągnęły spory tłum widzów, którzy wytrzymali do końca zawodów.
Wyścigi odbyły się jednak w niestandardowej formule. Z uwagi na niezbyt liczną frekwencję w poszczególnych klasach zdecydowano o połączeniu (większym niż zazwyczaj) klas w jednym biegu. Dało to w efekcie dość niezwykły widok, gdyż raczej nie ogląda się młodzików z weteranami w jednym biegu. Mamy jednak sam środek wakacji, w Czechach akurat odbywały się Mistrzostwa Świata w Motocrossie w Loket, więc nasi sąsiedzi woleli oglądać najlepszych riderów świata, niż myśleć o naszej Strefie Południowej.
Ostatecznie odbyło się w sumie tylko 6 wyścigów (2×3 biegi i… 11 klas). Plusem przy takiej pogodzie było niewątpliwie to, że zawody szybciej się skończyły, ale nieco dłuższe były przerwy pomiędzy biegami. Dopisali jednak co lepsi zawodnicy, a prawdziwymi rodzynkami na torze okazali się znakomicie jadący Adam Tomiczek z Cieszyna, Damian Bykowski, który przybył aż z Białegostoku, czy dawno u nas nie widziana Karolina Mikoda ze swoją szczęśliwą „trzynastką”.

Tor zmienił nieco wygląd. Pierwszy wiraż po prostej startowej został inaczej wyprofilowany, co pewnie niejednego zaskoczyło, bo jadąc na naszym torze po raz któryś tam, zobaczył że oto nie ma już 45 stopniowej skarpy a zamiast tego jest „ścianka” od której trzeba się teraz umiejętnie „odbić”. Powiększono jednak miejsca dla kibiców, którzy teraz w dużo lepszych warunkach mogą oglądać najbardziej emocjonujące momenty zaraz po starcie.
Pomimo upału i mniejszej frekwencji, (quady nie wystartowały w ogóle z uwagi na zbyt małą ilość zgłoszeń) zawody były widowiskowe i nie brakowało w nich efektownych pojedynków. Na szczególne wyróżnienie zasługują zacięte zmagania Konrada Filipowicza z Grzegorzem Nieciągiem oraz efektowna bitwa o zwycięstwo pomiędzy Damianem Kojsem i Robertem Pukowcem. Nie mniej zacięte w rywalizacji okazały sie być panie. Ewa Stabla uparcie goniła Karolinę Mikodę i Dorotę Dudzik, niestety jednak bez upragnionego efektu i zawodniczka musiała zadowolić się trzecim miejscem.

Nieczęsto zdarza się widzieć zawodnika, który w trakcie biegu zalicza kąpiel w stylu enduro. Popularny „Zegar” (Piotr Morawski, Raptor Rzeszów), w trakcie walki z Sebastianem Grygą, nie utrzymał toru jazdy na krawędzi zakrętu i aby nie zaliczyć upadku i uniknąć kolizji z rywalem wyjechał gdzie koła zaniosły. Niestety akurat w tym miejscu czekała na niego wielka kałuża/zalewisko, w której wraz z maszyną zaliczył wyjątkowo efektowną kąpiel.
Dziękujemy wszystkim rywalizującym i oby takich jazd i pojedynków było jak najwięcej. Bardzo dziękujemy również widzom i zapraszamy wszystkich na kolejne zawody w Czerwionce. Już 10 sierpnia odbędzie się bowiem kolejna runda Top Amator Cup z udziałem gości z Czech.
Więcej na STRONIE
Oficjalne wyniki TUTAJ
źródło: informacja prasowa
zdjęcia: Łukasz Malicki
oprac. Ruda






