
W tym roku pogoda mocno sprzyja i zamiast typowej listopadowej pluchy mamy piękne słońce oraz wysokie temperatury. Cały czas można trenować bez groźby zapalenia płuc… W kalendarzu zostało już tylko kilka imprez: ostatnia runda OML oraz 11 listopada Puchar Niepodległości w Sochaczewie i Zawody o Pietruszkę w Brzesku. W ogóle 11.11 to ciekawa data kiedy to zwyczajowo w Polsce wszyscy biegną, inscenizują, grają czy tak jak w Poznaniu zajadają się rogalami dla uczczenia Niepodległości. Jednak dla nas naszedł najwyższy czas na szybkie podsumowanie sezonu.
„Miniony” sezon zaczął się od dużego wstrząsu, czyli bardzo poważnych zmian jakie zostały wprowadzone w regulaminie. Zamiast zwyczajowych dwóch treningów zaczął obowiązywać jeden łączony. Wywołało to burzę oraz dyskusję wśród środowiska motocrossowego, które bardzo skrytykowało ten pomysł. MotoX dzisiaj zadał pytanie PZM jak ocenia po roku decyzję o wprowadzeniu jednego treningu. Jak tylko otrzymamy odpowiedź od razu ją zamieścimy. Jak dla nas był to pomysł kompletnie nietrafiony, nie sprawdził się w ogóle i regulamin powinien zostać znowu zmodyfikowany. Drugą zmianą było stworzenie klasy Open, czyli połącznie starych MX1 i MX2, które jechały wspólnie, punktowały wspólnie, ale klasyfikację generalną miały już oddzielną. Klasa Open pozwoliła na podczepienie Pucharu Kobiet pod MP. Jednak jeżeli chodzi o podniesienie atrakcyjności zawodów oraz zwiększenia liczby zawodników na linii startowej to efekt do końca nie został osiągnięty. Podczas ostatniej rundy MP na torze w Elizówce stanęło 28 zawodników natomiast rok wcześniej w trakcie ostatniej rundy MX2 w Rosówku na maszynę startową wjechało zaledwie 4 zawodników mniej! Decyzja o stworzeniu klasy Open przypomina trochę przykrycie leżącego na chodniku „gówna” gazetą. Wszystko fajnie, problem niby znikł nakryty czapką niewidką, ale w perspektywie czasu ktoś się na tym przejedzie. Dosłownie. Od dłuższego czasu widać spadek ilości zawodników startujących w MP i trzeba temu przeciwdziałać w inny sposób, a nie tworząc sztuczny tłum na maszynie startowej. Chociaż z drugiej strony po co rozgrywać dwa biegi skoro wszyscy pomieszczą się na maszynie podczas jednego startu. W końcu to oszczędność czasu, a wiadomo czas to pieniądz.
W tym roku swoją dominację potwierdził Łukasz Lonka, ale dwa razy musiał uznać wyższość Evgeny Tyletskiego oraz Maćka Zdunka, który powrócił do ścigania się w doskonałym stylu. W klasie MX2 można zauważyć dwóch bardzo dobrych i szybkich młodych zawodników. Tomka Wysockiego jeżdżącego na tyle dobrze, że w tym roku nawiązywał regularną walkę z Karolem Kędzierskim oraz Oskara Barańskiego, który bez problemu przyjeżdżał przed zawodnikami jadącymi na 450. Pech natomiast prześladował jak zwykle podatnych na kontuzje Łukasza Kędzierskiego i Pawła Nowickiego. Obaj zaczęli sezon, obaj po chwili nabawili się urazów i było po sprawie. Szkoda, że nie mogliśmy w tym roku na torach MP oglądać Łukasz Kurowskiego i Patryka Gudbaj-Galicy. Z pewnością łapaliby się w czubie i mogli rywalizować o wysokie miejsca. Wśród Juniorów toczyła się zacięta i regularna walka o podium. Pierwsze miejsce Bartka Sawczuka było nie zagrożone jednak z tyłu cały czas Luis Carstens, Adam Tomiczek i Szymon Motylewski walczyli o każdy punkt. „Osiemdziesiątki piątki” należały do Lublina. Maciek Więckowski i Kamil Wawer zajęli pierwsze miejsca. Jednak stale czuli na swoich plechach oddech Karola Kruszyńskiego i Gabriela Chętnickiego. Wśród najmłodszych zawodników najlepsi byli Patryk Zdunek i Dominik Olszowy. Bez wątpienia można powiedzieć, że odstają oni od reszty rówieśników swoją jazdą.
Czas najwyższy rzucić okiem na to co działo się przez kilka ostatnich miesięcy na torach motocrossowych w Polsce wśród amatorów. Każdy zakątek Polski może poszczycić się cyklem zawodów. Strefa Zachodnia, Strefa Warmińsko-Mazurska, OML, Białystok, Mistrzostwa Małopolski, TOP Amator Cup, Amator Cup Konary w Łodzi działa mocna grupa zwolenników CC. Tylko Mazowsze kuleje ze swoim ostatnim Sochaczewem.
Wiele osób narzeka, że motocross przysiada, coraz mniej widać nowych twarzy. Jednak według mnie to mylne wrażenie. Kilka miesięcy temu rozmawiałem z szefem KTM na środkowo-wschodnią Europę i przyznał, że największa uwagę zwraca się aktualnie na Polskę i Czechy, ponieważ te rynki rozwijają się najdynamiczniej na Starym Kontynencie, Może to kwestia tego, że nie należymy do eurolandu i kryzys nie omija nas może szerokim łukiem, ale jak do tej pory w bezpiecznej odległości przechodzi za miedzą, a może motocross staje się coraz popularniejszy. Wystarczy pojechać na pierwsze lepsze zawody i widać, że wiele osób stać na jeżdżenie najnowszymi modelami, w najnowszych kaskach, ochraniaczach oraz ciuchach, a jest to dla nich tylko niedzielne hobby. Bardzo dobre informacje dobiegały z kraju jeżeli chodzi o tory. Reaktywowano obiekty w Cieszynie i Więcborku. Powstały tory w Świętokrzyskim oraz pod Wrocławiem i chyba w tym roku słyszałem częściej o otwieraniu jak zamykaniu torów. Popularne stały się także szkolenia. Przed każdą rundą OML wszyscy startujący w niej mogą wziąć udział w szkoleniu prowadzonym przez czołowych zawodników. Do tego w całej Polsce odbywają się treningi i każdy może posłuchać rad od najlepszych.
Wszystko to każe nam patrzeć na najbliższą przyszłości z nadzieją, że będzie jeszcze lepiej. Powiem jeszcze raz to co rok temu. Im więcej amatorów, im więcej torów, tym lepiej będą wyglądać Mistrzostwa Polski oraz rynek motocrossowy. To czysta ekonomia. Do zobaczenia na torze!
Jasimierz, MotoX.com.pl






