

Red Bull jest jak zwykle w doskonałej formie. Spece od promocji, którzy siedzą, gdzieś ukryci w strefie 51 na pustyni w Nevadzie postanowili lekko, na swoje potrzeby przerobić tor supercrossowy. Wpadli oni na myśl genialna w swojej prostocie. Zlikwidować zakręty, zbudować kilka sekcji whoopsów i przytłaczających skoków. Wszystko na długości 1/2 mili, czyli w przybliżeniu na nasze około 800 metrów. Na gotową trasę wypuścić topowych zawodników w tym m.in. Jamesa Stewarta, Ryana Dungey, czy Marvina Musquin. Co z tego wyszło?






