
7/8 lipca Kurowski MX Team (Castrol, Dunlop, Inter-Motors) w składzie Łukasz Kurowski MX1, Maciej Giemza MX2 Junior oraz Zofia Radziwiłowicz PPK przyjechali ścigać się w Strykowie. Jak zazwyczaj organizatorzy zawodów w Strykowie zadbali o profesjonalne przygotowanie toru do imprezy tej rangi.
Cały tor został nawodniony i wyrównany, przez co warunki do treningów oraz pierwszego wyścigu klasy MX2 Junior rozgrywanego w sobotę były bardzo dobre. Maciej Giemza pojechał dwa bardzo dobre treningi kwalifikując się do wyścigu MX2 Junior na 4 miejscu, tracąc do trzeciego zawodnika zaledwie niecałą sekundę. Łukasz Kurowski w trakcie treningu walczył sporo z ustawieniami swojego motocykla i ostatecznie zakwalifikował się w MX1 jako czwarty. Mniej szczęście tym razem miała Zosia Radziwiłowicz, której motocykl po bardzo udanym treningu dowolnym, odmówił dalszej współpracy na pierwszym okrążeniu kwalifikacji. Na szczęście udało się jej skończyć kwalifikacje na pożyczonym motocyklu uzyskując trzeci czas.
Po południu Maciek stanął na stracie do swojego pierwszego wyścigu. Miał słaby start przez co musiał gonić z połowy stawki zajmując 6 miejsce. Żeby nie było za łatwo w nocy z soboty na niedzielę nad Strykowem przeszło kilka burz i tor zamienił się w lekkie bagno… Strykowska ekipa stanęła oczywiście na wysokości zadania i od rana pracowała nad spuszczeniem z niego wody i częściowym wyrównaniem. Warunki w niedzielę nie były już tak sprzyjające jak w sobotę ponieważ w wielu zakrętach stała woda po kolana… Pierwsza swój wyścig jechała Zosia na zreanimowanym w nocy motocyklu. w pierwszym zakręcie była druga i tak już dojechała do mety, podobnie z resztą jak w kolejnym wyścigu. Maciek w swoim drugim wyścigu dojechał czwarty, co łącznie dało mu piąte miejsce na tej rundzie.
W pierwszym wyścigu łączonych klas MX1 i MX2 Łukasz miał dość dobry start. W pierwszym zakręcie był około piątego miejsca. W trakcie wyścigu przebijał się do przodu, żeby na ostatnim okrążeniu wyprzedzić prowadzącego w wyścigu Arkadiusza Mańka i dojechać na pierwszym miejscu.
W drugim wyścigu szczęścia albo rozumu było już trochę mniej. Łukasz zaliczył wywrotkę wraz z Maciejem Zdunkiem już w pierwszym zakręcie po starcie i gonił z ostatniej pozycji dojeżdżając na metę jako piąty.
W ostatecznej klasyfikacji zawodów Łukasz zajął drugie miejsce w klasie MX1 i trzecie w MX Open.
Po rundzie w Strykowie klasyfikacja generalna sezonu zawodników Kurowski MX Team wygląda następująco:
Łukasz Kurowski MX1 – 6 miejsce
Zosia Radziwiłowicz PPK – 2 miejsce
Maciek Giemza MX2 Junior – 6 miejsce
Zosia ” Jak zwykle trochę pecha, ale ogólnie pozytywnie. W treningu dowolnym jechało mi się bardzo dobrze, niestety na kwalifikacjach padł mi motor na pierwszym okrążeniu i niewiele myśląc pobiegłam do parku maszyn po jakiś inny. Wpadłam po drodze na Yamahe z nr 17, podpisaną Michał Rybus. Myślę sobie hmmm… znam typa, chyba się nie obrazi… przypięłam swoją kostkę i wróciłam na tor. Strasznie mnie sponiewierała, bo to 250 4t i zawias jakiś twardy, ale udało mi się zakwalifikować na trzecim miejscu. (Dzięki Rybusek 😉 ) . Oczywiście bardzo chciałam startować w niedzielę swoim motocyklem, dlatego po treningu spakowałam się i pojechałam na ratunek do Sancheza. Pan Jarek i Marcin Kurowscy oczywiście zreanimowali moją yamahę, dzięki dawcy czyli motocyklowi Pawła Czarneckiego i w niedziele sprzęt mnie już nie zawiódł. Oba wyścigi od początku do końca jechałam na drugim miejscu z czego jestem bardzo zadowolona, ponieważ warunki były dla mnie dość trudne.
Dziękuje bardzo Rybuskowi, Wojtkowi i Pawłowi Czarneckim, Sanchezowi i Pongu .”
Łukasz ” Zawody dla mnie udane. Trzeba zaznaczyć, że organizacja zawodów na najwyższym poziomie. Cała otoczka, padok, trasa, kibice dopisali. Z frekwencją nieco gorzej, ale nie ma co narzekać. Pierwszy wyścig bardzo miłe zaskoczenie. Myślałem, że dojadę 3, ale traf i szczęście dopisało i na ostatnim okrążeniu wyprzedziłem Arkadiusza Mańka i wygrałem. W drugim wyścigu nieco mniej szczęścia, bo położyłem się w drugim zakręcie i musiałem gonić z samego końca. Wyścig ciężki. Jedna linia na torze sporo problemów z wyprzedzaniem spowodowało, że w połowie wyścigu miałem już problem z siłami. Na ostatnich okrążeniach zbliżyłem się do Arka i gdy miałem go w zasięgu wzroku przyśpieszyłem, ale wyścig się skończył… heh no taki sport raz lepiej raz gorzej. Mało równej jazdy, ale jestem optymistą i chciałbym pojechać równiej w Człuchowie. Szkoda tylko, że sędzia nie pozwolił mi pojechać z przednim numerem 136, który jest upamiętnieniem dla ŚP. Rafała Kosteckiego – ach ta biurokracja starszych panów ” .
źródło: informacja prasowa






