

‘Rosyjskie tornado’ – taki przydomek ma zawodnik CAS Honda, Evgeny Bobryshev. Wielu jest zaskoczonych jego wysoką formą ostatnimi czasy, zwłaszcza podczas GP Łotwy i Szwecji. Zadaliśmy mu kilka pytań odnośnie tego sezonu.
Evgeny, musisz być zadowolony ze swoich dotychczasowych występów ?
Staram się zawsze dawać z siebie wszystko na wyścigach i zdobyć jak najwięcej punktów. Zawsze byłem w pierwszej dwudziestce, teraz jestem w pierwszej dziesiątce i jestem z tego powodu bardzo zadowolony.
W motocrossowych Mistrzostwach Świata nie ma wielu rosyjskich zawodników. Dlaczego ?
Rosja jest bardzo duża, ale nie mamy wielu zawodników ani sponsorów, więc bardzo ciężko jest się przebić. Ja mam bardzo dobrego rosyjskiego sponsora, który mi bardzo pomaga i dziękuję mu za to.
Na Łotwie nagle bardzo podskoczyłeś w klasyfikacji. Czy to przez bliskość domu ?
Wielu moich fanów przyjechało na Łotwę, to było bardzo miłe. Chciałem, żeby przyjechała moja rodzina, jednak mieli problemy z załatwieniem wiz. Ostatecznie nie przyjechali, co bardzo mnie zasmuciło.
Na tych zawodach zyskałeś bardzo dużo pewności siebie ?
Byłem szybki na treningach przed kwalifikacjami, potem w pierwszym wyścigu prawie wygrałem start, jednak wyjechałem za bardzo na zewnętrzną i kilku zawodników mnie wyprzedziło. Potem awansowałem na drugie miejsce, jednak popełniłem też kilka błędów, przez co Philippaerts i Cairoli mnie wyprzedzili – dojechałem czwarty i byłem z tego zadowolony. Ten tor był szybki i dziurawy, musiałem sobie ułożyć dobry plan w głowie.
Potem w Szwecji także świetnie się zaprezentowałeś.
W pierwszym wyścigu miałem słaby start i musiałem dużo wyprzedzać, jednak nie przestawałem naciskać. W drugim wyścigu byłem trzeci ze startu. Jechałem za Cairolim i trochę się uczyłem. Kiedy dogoniłem Desalle’a, chciałem go wyprzedzić. Jednak zostałem ściśnięty przez dwóch zawodników Suzuki. Moja prawa noga wpadła między wahacz i tylne koło, przez to upadłem. Ogółem czuję się bardzo dobrze, jestem bardzo zadowolony z mojej formy.
Które wyścigi były dla Ciebie najważniejsze ?
Myślę, że w Łotwie wszystko się zaczęło. Ważny był również drugi wyścig w Valkenswaard. W pierwszym byłem na początku drugi, jednak uderzyłem w „ścianę” – byłem kompletnie wykończony i dojechałem dziewiąty. Jednak w drugim wyścigu jechałem luźniej, na mecie byłem szósty tuż za De Dyckerem – to było bardzo fajne. Podczas ostatnich czterech wyścigów również bardzo dużo się nauczyłem.
Źródło: MotocrossMX1
Przygotował: Damian Dymowski






