Ostatni weekend upłynął Kubie Przygońskiemu pod znakiem sportów zimowych i szalonej rywalizacji. W sobotę motocyklista Orlen Team wziął udział w charytatywnym biegu narciarskim, który odbył się w Wiśle. Natomiast dzień później, na stoku w Tatrzańskiej Łomnicy, Kuba wpadł w wir zwariowanej rywalizacji Red Bull zjazd na krechę.
Sobotni „Bieg po nowe życie” był przede wszystkim akcją informacyjną, promującą transplantologię, ale jednocześnie doskonałą okazją do dobrej zabawy. Kuba Przygoński podszedł do narciarskiego biegu z wielkim zapałem. Był to jego debiut w nowej dyscyplinie, która okazała się bardzo wymagająca.
W sobotę wziąłem udział w charytatywnej akcji „Bieg po nowe życie”. Uważam, że pomysł połączenia sportu z informowaniem i promowaniem transplantologii jest bardzo dobry. Była to super impreza, podczas której rywalizowaliśmy na nartach biegowych. Byliśmy podzieleni na drużyny i każdy zespół musiał pokonać trasę w centrum Wisły. Jazda na nartach biegowych jest bardzo ciężka. Jako amator bez wypracowanej techniki i doświadczenia, bardziej walczyłem o to, żeby w ogóle jakoś się poruszać. Oglądając w telewizji biegnącą Justynę Kowalczyk wydaje się, że narciarstwo biegowe jest proste, jednak w rzeczywistości było to bardzo trudne i męczące.
W niedzielę przyszedł czas na istne szaleństwo. Kuba przeniósł się do Tatrzańskiej Łomnicy, gdzie odważył wziąć udział w zwariowanej i bezkompromisowej rywalizacji Red Bull zjazd na krechę.
Impreza Red Bulla to istne szaleństwo! Na starcie stanęło prawie 300 osób, narciarzy i snowboardzistów. Wszyscy się wywracali, przepychali jedni przez drugich. Nie spodziewałem się że będzie to aż tak wielkie szaleństwo! Przez pierwsze 200 m próbowałem się w ogóle przebić przez cały tłum. Potem był już zjazd, na którym wszyscy jechali na krechę. Super event, bardzo zwariowany, ale przez to ciekawy!
Źródło:www.przygonski.com






