Pomimo ponad dziesięciu lat doświadczenia w FMX, wielu medali X Games na koncie można śmiało powiedzieć, że pochodzący z Reno w Nevadzie Adam Jones nie planuje jeszcze przejścia na emeryturę. W sporcie, w którym to sponsorzy sprawiają, że koła się toczą warto mieć dobre wsparcie. Znany ze swojego nieco malkontenckiego podejścia do życia Jones podpisał w tym roku umowę z firmą Osiris Shoes dołączając tym samym do Ronniego Faissta, Dereka Garlanda, Jimmy’ego Fitzpatricka i Wesa Agee. To zdecydowanie nie jest powód do narzekań. Na brak zajęć również nie może narzekać, ponieważ właśnie trwa trzecia trasa Nuclear Cowboyz.
– Jak ci mija 2012 rok?
– Jak do tej pory świetnie. Odnowiłem umowy z wszystkimi moimi sponsorami z zeszłego roku oraz dodałem nowego – Osiris Shoes. Jeździ mi się świetnie i cieszę się z umowy z producentem butów. Także jak dotąd jest dobrze!
– Trasa Nuclear Cowboyz trwa w najlepsze. Do kiedy będziecie podróżować z jej trzecią edycją?
– Z tego co wiem trasa obejmuje 13 przystanków w tym roku i jak dotąd zrobiliśmy ich już całkiem sporo.
– Wiemy, że wielu zawodników z dawnego teamu NV HC wyprowadziło się ostatnimi czasy z twojej okolicy (m.in.: Mike Mason do Las Vegas, Dustin Miller do Texasu – przyp. Ruda). Czy też planujesz się gdzieś przenieść?
– Chciałbym, żeby to było takie proste! Zdecydowanie chciałbym się gdzieś przenieść, zwłaszcza od momentu, kiedy nie ma tu już z kim jeździć. Jednak sytuacja nie jest taka łatwa, kiedy ma się żonę i dzieci. Moja mama przeniosła się do Carson kilka lat temu, cała rodzina mojej żony tu mieszka, a Skyler chodzi tu do szkoły. Zmiana szkoły i przeprowadzka do miejsca, gdzie prawdopodobnie nie mielibyśmy żadnej zaufanej opiekunki do dzieci, nie przemawia do nas póki co. Jest to jednak coś o czym często ostatnio rozmawiamy.
– Czy nadal masz jakieś miejsce do codziennych treningów, teraz kiedy Dustin się wyprowadził?
– Mam miejsce, w którym chcę zbudować dla siebie tor, jednak problem w tym, że ostatnio w ogóle nie padał deszcz. Ziemia jest zdecydowanie zbyt sucha, żeby cokolwiek budować, przynajmniej na razie. Ale nie spieszy mi się, o tej porze roku wystarczą mi dwa, długie dni jazdy w tygodniu podczas trasy.
– Niedawno stałeś się częścią teamu Osiris. Jakie wrażenia?
– Jak do tej pory wszystko układa się super. Dostałem od nich naprawdę mnóstwo świetnych produktów. Do tego firma niemal od razu umówiła mnie na sesję zdjęciową, żeby stworzyć materiały promocyjne z moim wizerunkiem. Niestety ten weekend, na który byliśmy umówieni, był chyba najbardziej wietrznym w historii Południowej Kalifornii. Wszyscy jednak byli wyrozumiali i nie naciskali na mnie w żaden sposób. Nikt nie zmuszał mnie do zrobienia czegoś, z czym nie czułem się dobrze przy tak wietrznych warunkach.
– Jeździsz nadal na dwusuwie, czy planujesz zmianę na czterosuwa?
– Myślę, że w tym roku zostanę jeszcze przy dwusuwie. Po zeszłorocznej operacji nie miałem wystarczającej ilości czasu na to, żeby kupić nowe motocykle, przygotować je i poczuć się na nich w pełni komfortowo przed Nuclear Cowboyz. Dlatego też zdecydowałem się na razie zostać przy dwusuwach.
– Jakie masz plany na ten rok?
– Trenować ciężko i obrócić pracę w dobre wyniki! Sądzę, że niedługo wrócę do basenu z gąbkami i być może nauczę się nowego tricku lub dwóch. Chce być na szczycie w tym roku. Chcę regularnie korzystać z siłowni i utrzymać dobrą kondycję. A przede wszystkim chcę, żeby to był dla mnie dobry rok z dobrymi rezultatami.
tłum. i oprac. Ruda
źródło: www.ESPN.go.com
zdjęcia: internet






