
Dwa dni temu zamieściliśmy listę startową na trzeci przystanek Red Bull X-Fighters (TUTAJ). Ci z was, którzy tam zajrzeli z pewnością zauważyli, że nie widnieje na niej nazwisko Villa. André w fatalny sposób rozwalił sobie palec podczas rundy w Glen Helen, jednak to nie był jedyny powód jego wycofania się z tej rozgrywki. Poniżej znajdziecie pełne wyjaśnienie, które przygotował ten utalentowany, choć ostatnio nie potrafiący się opędzić od pecha Norweg.
„Cześć,
pomyślałem, że napiszę małą aktualizację dotyczącą mnie i całej mojej sytuacji. Być może niektórzy z was słyszeli, że po Glen Helen tak jak planowałem wróciłem do Hiszpanii. Miałem przygotowany tor pod Supercross i plan był taki, żeby skoncentrować się na Speed&Style, nowych trickach do basenu i ogólnym przygotowaniu fizycznym. Poza tym perspektywa lotu do Turcji na X-Fighters bez odczuwania różnic czasowych była dla mnie dużym plusem.
Odkąd wróciłem na motocykl po moim wypadku w Polsce, mój stan fizyczny i siła nie były takie jak przedtem. Chociaż wiedziałem, że nie jestem jeszcze w pełni gotowy zdecydowałem się zaatakować Red Bull X-Fighters z całymi 80%, które miałem. W Dubaju i podczas treningu w Glen Helen zdałem sobie sprawę, że nie straciłem jednak za dużo a jeżdżenie przychodziło łatwo. Problem jednak w tym, że nawet jeśli jeżdżenie było łatwe, kiedy byłem wypoczęty, to z każdym kolejnym skokiem ból pleców i brak siły dawał się coraz bardziej we znaki. W głębi ducha wiedziałem, że fizycznie nie byłem przygotowany nawet w połowie.
Cały czas przed sezonem był dla mnie nieustanną walką ze stresem, którego ograniczoną ilość może przyjąć ciało podczas jazdy oraz czasem spędzonym na treningach rehabilitacyjnych, nawet wtedy, kiedy moje tygodnie były wypełnione sesjami u kręgarza, treningiem fizycznym i ogromem zajęć ze stretchingu. Nieważne co robisz, nie można poganiać natury. Jeśli próbujesz to ona w pewnym momencie i tak cię dopadnie. I ja właśnie teraz jestem w tym punkcie.
Po testach z moim osobistym trenerem, z którym pracuję od siedmiu lat tu w Hiszpanii, oraz po wizytach co trzy dni u mojego osteopaty, okazało się, że siła uderzenia które przyjąłem w Polsce (ostatnie RTG pokazuje, że w Poznaniu złamałem również miednicę, o czym nie wiedziałem) w połączeniu z tym z Glen Helen są bardziej poważne niż przypuszczaliśmy. Co oczywiście zdecydowało, o tym że nadal czeka mnie bardzo dużo terapii i rehabilitacji, aby poprawić swoją postawę. Największym problemem jest, że mój kręgosłup nie znajduje się w centralnej części miednicy. A stres jaki zafundowałem swojemu ciału jeżdżąc na motocyklu kiedy nie byłem w pełnej formie utrzymał go nie do końca po środku.
W chwili obecnej robimy wielkie postępy i już nie cierpię podczas codziennych czynności z powodu bólu. Testy na siłowni jednak wskazują wyraźnie, że nie jestem jeszcze gotowy na rozpoczęcie startów w zawodach.
Muszę zacząć patrzeć dalej w przyszłość, aniżeli do kolejnych zawodów, co w przypadku X-Fighters dotyczy Turcji. Zdecydowałem się tam nie jechać, w nadziei na poprawę mojego stanu i odbudowania siły do X Games i na resztę przystanków X-Fighters. Innymi słowy: nie koncentruję się w tym roku na wygraniu serii X-Fighters, ale mam nadzieję stanąć jeszcze na podium w tym sezonie. Moim głównym celem jest wrócić do pełnej formy i wzmocnić się tak, aby zdobyć tytuł serii w 2013.
Wiem, że kiedy jestem w pełni zdrowy, mogę walczyć o pierwsze miejsce. Jak wiadomo nieważne jak dobry jest pilot, jeśli śmigło jest zepsute. Ostatni raz, kiedy startowałem bez kontuzji był w Rzymie w maju zeszłego roku. Ciągle trzymam się kurczowo tego wspomnienia i głęboko wierzę, że mój najlepszy rok w FMX jest nadal przede mną.
No to tyle. Pomyślałem, że niektórzy z was chcieliby wiedzieć…
Chciałbym w tym miejscu podziękować moim sponsorom, którzy przez cały czas stoją za mną murem i w pełni rozumieją sytuację.
Kochając życie obejmuję przyszłość,
André”
tłum. i oprac. Ruda
zdjęcia: archiwum zawodnika






