

Dziewięć miesięcy temu Charles Pages spędził tydzień w śpiączce po tym jak próba wykręcenia Frontflipa podczas Paris Bercy poszła fatalnie. Dziś Charly jest nadal na długiej drodze do pełnej sprawności i ciągle nie wie kiedy i czy w ogóle będzie w stanie kiedykolwiek jeździć na motocyklu. W wywiadzie poniżej przeczytacie o tym co się działo u starszego z braci Pages przez ostatni czas, jakie ma plany na przyszłość oraz co robi, aby być w stanie ponownie zacząć latać z rampy.
– Charles dzięki, że znalazłeś czas, aby się z nami spotkać.
Charles: To ja dziękuję. To miło, kiedy ktoś mnie odwiedza! Szkoda tylko, że nie spotykamy się na torze z lepszych powodów. Wydaje się, że to tak naprawdę nikogo nie interesuje… ludzi nie obchodzi stary człowiek, który ciągle się rozwala hahaha.
– Wygląda na to, że masz się nieco lepiej, niż poprzednio. Wróciło ci poczucie humoru.
Charles: Od kilku miesięcy czuję się coraz lepiej. To trudne, ponieważ stan zdrowia się poprawia, ale nadal nie rozumiem dlaczego nie mogę jeździć.
– To przecież lekarze decydują, czy jesteś gotowy, aby ponownie jeździć, czy nie. Prawda?
Charles: Tak, i jest to konieczne dopóki moja głowa nie wróci całkowicie do normy, czy też do stanu na tyle na ile może znowu być normalna. Ze względu na to, że mój wypadek był bardzo ciężki lekarze twierdzą, że powrót do pełnego zdrowia może zająć aż do 18 miesięcy. Nadal istnieje ryzyko wystąpienia napadów padaczki. Poza tym byłoby ekstremalnie niszczące, gdybym uderzył ponownie mocno głową, zanim w pełni wyzdrowieję. Do dziś mam spore problemy z poczuciem równowagi, koncentracją. Zdarzają się momenty, kiedy nie potrafię znaleźć właściwych słów, aby powiedzieć to co myślę. Powiedziano mi, że to normalne, ale to tylko wierzchołek góry lodowej drobnych problemów, które zebrane razem stają się już ogromnym problemem. Ponieważ lekarze powiedzieli mi, że istnieje możliwość, że nie będę w stanie wrócić do pełni zdrowia, nauczyłem się już być nieco większym realistą i trochę pesymistą. Jest taki scenariusz, że nie będę w stanie już nigdy więcej wsiąść na motocykl i ja czasem zaczynam w niego wierzyć.
– Ale nadal pracujesz nad sobą, ćwiczysz i przechodzisz rehabilitację?
Charles: Tak. Wykonuję mnóstwo ćwiczeń na oczy. Zacząłem jeździć na rowerze, ale wzrok szwankuje jak tylko pojawi się trochę wstrząsów i tracę równowagę. Dlatego właśnie muszę pracować nad oczami.
– Podobno pracujesz także nad swoją równowagą w szkole cyrkowej. To prawda?
Charles: Tak. Lekarze są zaskoczeni tempem moich postępów, biorąc pod uwagę jak poważny to był wypadek. Jeden z lekarzy zaproponował, żebym podjął takie zajęcia fizyczne, które w jakiś sposób są zbliżone do FMX. Zapisałem się więc do szkoły cyrkowej. Pracuję nad równowagą, lokalizacją w przestrzeni, ćwiczę na równoważni, ćwiczę refleks, a nawet chodzę na piłce. Właściwie staje się to dla mnie normalną rzeczą.
– Więc lekarze powiedzieli, że jeśli przeszedłbyś jakikolwiek kolejny uraz głowy, sytuacja stałaby się dramatyczna, tak?
Charles: Tak, gdybym nawet delikatnie uderzył głową w kasku, który nie pasuje mi idealnie, musiałbym zaczynać rehabilitację od początku. A moja sytuacja byłaby gorsza niż po Bercy. To wszystko nie wyglądałoby tak poważnie, gdybym już nigdy nie jeździł na motocyklu, ale nie chcę o tym nawet myśleć. W głębi duszy jestem przekonany, że będę mógł jeszcze jeździć. Cały czas myślę o FMX i nowych trickach, które można by zrobić. Co miesiąc idę do lekarza na kontrolę i żartuję sobie, że to już po raz ostatni mnie widzi. On się zawsze śmieje…
– Czy myślałeś o zrezygnowaniu z FMX z powodu kontuzji?
Charles: Oczywiście, jednak staram się być realistą. Czasem myślę o rezygnacji, ale to szybko mija, ponieważ jestem ogromnym pasjonatem tego sportu. Ciągle w niego wierzę. Zdaję sobie bardzo dobrze sprawę z tego, że nawet jeżeli nadejdzie dzień kiedy znowu będę mógł jeździć, to nie będzie to ani jutro, ani za miesiąc. Kto wie, może rzeczywiście moja kariera jest już skończona, ale wiara w to, że wsiądę znowu na motocykl, pozwala mi przejść przez te wszystkie ćwiczenia w cyrku i rehabilitację. Niestety nie zauważam większego postępu od jakiegoś czasu, ale staram się nie załamywać.
– Jak się czułeś jako widz podczas ostatnich imprez FMX w San Sebastien, czy Extreme Freestylers w Paryżu? Było ciężko?
Charles: Tak, to naprawdę trudne. Przed San Sebastien powiedziałem sobie, że bycie profesjonalnym zawodnikiem FMX było najlepszym momentem mojego życia i wykorzystałem ten czas dobrze, niezależnie czy będę jeszcze kiedykolwiek jeździć, czy nie. Zdecydowałem, że zacznę szukać innych sposobów na życie. Kiedy jednak show się zaczęło górę wzięły emocje i ekscytacja. Kiedy zgasły światła, muzyka zaczęła grać głośniej, a zawodnicy wyjechali na prezentację, oszalałem i powiedziałem sobie „Charlie, to jest coś co musisz kontynuować, nic innego!”
– Czy cały proces leczenia jest dla ciebie dołujący?
Charles: No cóż nie jest zbyt łatwo. Zastanawiam się dlaczego muszę spać dwa razy dziennie? Dlaczego nie mogę wypić piwa ze znajomymi? Dlaczego jestem zbyt zmęczony, aby imprezować? Szczerze powiedziawszy bawiłem się dobrze od dziewięciu miesięcy!
– Chodzisz ze swoim bratem na tor, żeby oglądać jak jeździ?
Charles: Tom nie może jeździć sam, potrzebuje kogoś, kto wyciągnie go z basenu z gąbkami. Odkąd nie mam nic innego do roboty, wyjścia na tor to okazja do wyjścia z domu w ogóle. W innym przypadku czułbym się uwięziony w czterech ścianach.
– Rozmawiałem z twoimi przyjaciółmi i rodziną i oni wszyscy twierdzą, że robisz niesamowite postępy.
Charles: Tak mnie też to cały czas powtarzają. Szanuję to co mówią, ale ja po prostu nie widzę postępu, więc w sposób oczywisty denerwuje mnie to co mówią. Jeżeli nawet coś się poprawia, jest to tak małe, że praktycznie niewidoczne. To najcięższy test mojego życia.
– Czy analizowałeś swój wypadek, żeby przekonać się co poszło nie tak?
Charles: Normalnie po wypadku uczysz się ze swoich błędów i robisz postęp. Wykorzystujesz to jako sposób na naukę, żeby nie zrobić już więcej tego konkretnego, głupiego błędu nigdy więcej. Kiedy oglądałam video z mojego wypadku i porównałem z kilkoma wspomnieniami, które mam z tej chwili, sądzę, że wszystko zrobiłem poprawnie. Ten Frontlip nie był w ogóle zły.
– Czy planujesz nadal wykonywać ten trick, jeśli lekarze pozwolą ci znowu jeździć?
Charles: Absolutnie. Dokładnie tak jasno i prosto. Dwa lata zajęło mi nauczenie się tego tricku, a nie wylądowałem go zaledwie pięć lub sześć razy. Także tak, chcę go znowu robić!
– Byłeś bardzo bliski śmierci. Czy jest coś czego nauczył cię ten wypadek?
Charles: Uświadomił mi, że życie należy przeżyć na swój własny sposób i cieszyć się nim aż do ostatniego dnia. Typowy schemat: metro, praca, sen, jedzenie, kanapa, TV to nie jest normalne życie. Często myślę o Jeremym Lusku. On także doznał obrzęku mózgu. I mimo tego, że zmarł, żył pełnią życia i nigdy nie zmienił go dla nikogo.
tłum. i oprac. Ruda
źródło: www.espn.go.com
zdjęcia: Jean Francois Muguet






