upadek_dungeya
AMA SUPERCROSS SAN FRANCISCO
3 lutego 2010
Nowy ośrodek ICE Racingu w Polsce!
3 lutego 2010
Pokaż wszystkie

CIAŁO OBCE – wywiad z Natem Adamsem

nate_sx

nate_sxPodczas inauguracyjnego wyścigu serii AMA Supercross w Anaheim, swój czas w blasku reflektorów i na najwyższym stopniu podium mieli James Stewart i Jake Weimer. Jednak zabrakło tam jednego mistrza, który bardzo chciał się pokazać szerszej publiczności, próbując swoich sił w SX. Mowa o złotym medaliście X Games Nacie Adamsie. Nate próbował się zakwalifikować już w ubiegłym roku do A1, ale nieszczęśliwy upadek i kontuzja wykluczyły go z dalszych zmagań. W tym roku Nate pokazał światu, że ciężko pracował, a jego szybkość znacząco się poprawiła. Nie pomogło mu to niestety podczas kwalifikacji uzyskać wyniku pozwalającego na start w wieczornym wyścigu. O przygodzie „Destroyera” z Supercrossem i nie tylko, przeczytacie poniżej.

– Co prawda A1 mamy już dawno za sobą, ale słyszałem że ten styczniowy weekend był dla ciebie nieco słodko-gorzki. Opowiedz nam co się działo.

nate_fmxNATE: Było w porządku. Wiadomo, byłem oczywiście rozczarowany, zajmując pierwsze miejsce, które nie kwalifikowało się do rozgrywek wieczornych. I to wszystko przez ułamek sekundy! Ale to również uświadomiło mi, że mogę osiągnąć więcej. Może po prostu w ciągu dnia zdarzyło się kilka rzeczy, które musiałbym wyeliminować, żeby startować lepiej. Nie znam rozpiski zawodów, na zawodach Freestyle Motocrossowych jestem zrelaksowany, ponieważ znam ludzi, wiem kiedy i gdzie mam się stawić i co najważniejsze, kiedy być gotowym do jazdy. Tor też nie jest zagadką. Na A1 czułem się nieco zagubiony i tak na serio to pewne rzeczy ze sobą nie współgrały. Sam start w kwalifikacjach był niezły i czułem się naprawdę świetnie podczas wyścigu. Najfajniejsze jest to, że sporo ludzi przyznawało później, że nieźle mi poszło i byli przekonani, że się zakwalifikuję. Ja sam, choć oczywiście nie wyglądam tak dobrze jak Stewart, jestem przeświadczony, że poprawiłem się bardzo od zeszłego roku i to sprawia, że czuję się dobrze. Jednak, nic nie poprawi mi tak samopoczucia, jak zakwalifikowanie się do wyścigu głównego. Tak więc, to ciągle jest mój cel.
 
– Jeśli dobrze rozumiem nie przeszedłeś do głównego wyścigu tego dnia?

NATE: Tak, zaważyła o tym 1/100 sekundy lub coś w tym stylu. Zająłem 41 miejsce z wynikiem gorszym od ostatniego kwalifikującego się miejsca o 1/100 sekundy!

– No nieźle! Zakwalifikowanie się do wieczornego wyścigu już jest sukcesem samym w sobie. Pamiętam, że wielu niesamowicie szybkich kolesi przeżywało ciężkie chwile, żeby dostać się do głównego wyścigu. Na przykład Nate Tierney.

NATE: Nadal jestem nieco załamany nie dostaniem się do finałowej czterdziestki. Bez obrazy dla Nate’a Tierney’a, ale on też ukończył bieg na 41 miejscu. Poznałem go przez chłopaków z NVHC! i wiem, że jest niezły. Nie obrażając go, ale był dla mnie miarą sukcesu, więc poczułem się dużo lepiej, gdy się dowiedziałem że on również się nie zakwalifikował (śmiech).
Wszystko było nieco szalone. Tor był nie skończony i bardzo błotnisty, a treningi są zdecydowanie  trudniejsze, niż wyglądają z trybun – tam się naprawdę wiele dzieje. Ale oczywiście nie odpuszczę i będę próbował się zakwalifikować ponownie.  

nate_sx1– Trudno było się skupić? Spędziłeś przecież mnóstwo czasu trenując i przygotowując się, a wszystko dla tej jednej chwili. Czy problemem było właśnie skupienie się, gdy wreszcie nadeszła?

NATE: Nie. Właściwie to byłem w stanie się skupić. Czułem się tak, jakbym spędził cały dzień sam, bez niczyjej pomocy. Tylko ja i mój mechanik, a poza tym kilkoro znajomych, ale oni byli zajęci dystrybucją rękawic DEFT dla właściwych zawodników. Jednak, kiedy dotarłem na tor po prostu od razu wpadłem w rytm treningu i to było najważniejsze. Wielką rolę pełni psychika, trzeba być na luzie i po prostu próbować nowych linii przejazdu. Koniec końców świetnie się bawiłem i dałem z siebie wszystko, a takie rzeczy po prostu się zdarzają. Kolejnym razem minimalnie zmienię ustawienie mojego motocykla i zyskam tą nieszczęsną 1/100 sekundy! (śmiech).

– Czy zaplanowałeś sobie konkretnie w jakich rundach tego sezonu chcesz wziąć udział? Czy po prostu będziesz startował spontanicznie, w zależności od chęci?

NATE: Odkąd jeździmy z trasą Nuclear Cowboyz musiałem opuścić trzy rundy, ale udało mi się wystartować w dwóch. Taki był mój plan, chciałem wystąpić w Anaheim 1 i w Phoenix, to wszystko.

– Zupełnie zapomniałem o trasie! Czy trudno jest przestawić się znowu na Freestyle Motocross po treningach do Supercrossu? Jeździłeś FMX w ciągu tygodnia, czy tylko w czasie weekendów, podczas pokazów?

nate_fmx1NATE: Kiedy trenowałem do Supercrossu jeździłem Freestyle raz na tydzień, raz na dwa tygodnie, tylko po to żeby utrzymać formę. Ale od grudnia zmagałem się z problemami z motocyklem, więc nie jeździłem FMX przez ponad miesiąc. Podczas prób do Nuclear Cowboyz w grudniu oczywiście jeździłem FMX, ale to wszystko.

– Ostatnimi czasy sporo najlepszych zawodników zmienia motocykle na czterosuwowe 450-tki. Planujesz również zmianę?

NATE: Tak chciałbym bardzo. Gdybym mógł dostać jakieś 450-tki mógłbym posprzedawać warte około 30.000 dolarów dwusuwy i zarobić nieco kasy! (śmiech) A tak zupełnie serio, to rzeczywiście chciałbym zmienić motocykl na 450-tkę, ale bardzo trudno dostać jakąkolwiek umowę na motocykle. Nie mówiąc już o darmowych motocyklach. Idziesz więc, kupujesz trzy 450-tki, które potrzebujesz na rok i już wydałeś ponad 30 tysięcy. Obecnie zostanę przy moich dwusuwach – nieźle się sprawują i są lekkie. Ze zmianą na 450-tki poczekam do czasu kiedy znajdę sponsora na motocykle.

– Najświeższą zmianą w branży jest Jeremy „Twitch” Stenberg na Kawasaki KX450F. Znasz jakieś szczegóły?

NATE: Tak Jeremy wymienił swoje dość zużyte Yamahy z 2008 i 2009 roku na nowiutkie Kawasaki i mówił mi, że jest zachwycony. Wiem, że Jeremy już od dawna planował zmianę na czterosuwy ponieważ je uwielbia. No, a do tego to jest „Twitch”, zawsze musi mieć jakieś nowe rzeczy w zanadrzu, bo inaczej szybko się nudzi. (śmiech) Mam tu na myśli, że chłopak po prostu kocha jeździć i kiedy czuje się wypalony, po prostu zmienia coś, żeby nadal dobrze się bawić.

– Nieźle. Nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę go na nowej maszynie. Ostatnie pytanie – jak się miewa DEFT Family?

NATE: DEFT ma się całkiem dobrze. Aktualnie zajmujemy się pracą nad marką. Przy takim przedsięwzięciu zawsze jest coś do zrobienia i czasem bywa to dość przytłaczające, ale przecież do tego właśnie dążyliśmy przez ostatni rok tworząc firmę od zera. Jesteśmy zajęci, ale to bardzo dobrze. Rękawice się sprzedają, koszulki również, więc jesteśmy szczęśliwi.

tłum. i oprac. Ruda
źródło: http://www.espn.com
zdjęcia: http://www.espn.com/ , Ruda

Partnerzy

facebook youtube