

Druga, częstochowska, edycja Freestyle Motocross Campu już za nami. Od czwartku do niedzieli wszyscy chętni mogli polatać w parku Łukasza Pacuda. Tym razem nie zabrakło również chłopaków, którzy oddawali swoje pierwsze skoki na quadach. W niedzielę, po trzech dniach treningów rozegrano zawody finałowe, gdzie poza normalnym konkursem Freestyle, zawodnicy walczyli w konkursie na najlepszy trick. W obu konkurencjach równych sobie nie miał Piotrek „Działo” Potaczało.
Od pierwszej edycji FMX Campu w Książu Śląskim minęły niecałe dwa miesiące. Trzeba przyznać, że w tym czasie każdy z chłopaków zrobił spore postępy. W Częstochowie pojawiły się zarówno nowe tricki, jak i dopracowane wersje tricków z początku lipca. Nie zważając na spory upał chłopaki ostro trenowali i chyba żaden z nich nie może uznać czasu spędzonego na Grabówce za zmarnowany. Artur Puzio, który po raz pierwszy z rampy latał w Książu na setce, tym razem przyjechał z 250-tką i bez kompleksów próbował coraz to nowe tricki.
W sobotni wieczór oraz niedzielne popołudnie Damian Czudak i Michał Daciuk kręcili Backflipy do basenu z gąbkami. Który z nich pierwszy i kiedy wyląduje salto w tył na dirt, czas pokaże.
Przed niedzielnymi finałami pokaz skoków zafundowali publiczności Bartek Ogłaza i gospodarz imprezy Łukasz Pacud. Następnie publiczność obejrzała konkurs Freestyle, gdzie każdy ze startujących miał do wykonania osiem skoków, przy czym ostatni trick był podwójnie punktowany.
Po zaciętej walce pierwsze miejsce zajął Piotrek „Działo” Potaczało, który jako ostatniego wykręcił Backflipa. Drugie miejsce zajął Michał Daciuk przed Damianem Czudakiem. Sporym zaskoczeniem było czwarte miejsce Artura Puzio, który z dużym zacięciem wykonywał zaplanowane przez siebie tricki. Co prawda mówi się, że największym przegranym jest ten, kto ląduje tuż za podium, jednak w przypadku Artura, który dopiero zaczyna swoją przygodę z FMX należy to miejsce uznać zdecydowanie za sukces, a nie porażkę. Piąte miejsce przypadło w udziale Darkowi Kłopotowi, który wykręcił w swoim przejeździe dwa zapierające dech w piersiach mini flipy. Darek postawił jednak na show i bardziej bawił się z publicznością, niż walczył o punkty. Szósty był Adam Piwoński, któremu niestety we znaki dało się zmęczenie. Adam przyjechał na Campa prosto z sobotnich pokazów pod Rzeszowem. Najbardziej niezadowolony ze swojego przejazdu był Bartek Bułaś. Jednak patrząc jakie tricki Bartek wykonywał w Książu, a jakie w Częstochowie jest to niezadowolenie wynikające chyba tylko z ambicji tego zawodnika. Widać spory postęp i oby tak dalej.
Po konkursie FMX krótki pokaz w swoim Mitsubishi Evo 10 dał Andi Mancin, a stunt na quadzie zgromadzonej publiczności prezentował Sajgon.
Po przerwie rozegrano konkurs na najlepszy trick. Pierwsze miejsce ponownie przypadło w udziale Piotrkowi Potaczało. Przyznać jednak trzeba że walka była zacięta i o mały włos rezultat byłby zgoła inny. Wszystko za sprawą nieudanego Backflipa w skoku próbnym, kiedy Działo zaliczył upadek. Nie poddał się jednak, za drugim razem już wszystko zagrało i Piotrek mógł się cieszyć z pierwszego miejsca.
Po części konkursowej publiczność mogła ponownie oglądać skoki w wykonaniu Bartka Ogłazy, a później skoki zawodników do basenu z gąbkami. Na głodnych i spragnionych czekał namiot z gastronomią, a ci którzy chcieli posłuchać muzyki na żywo mogli udać się pod scenę, na której występowały zaproszone przez organizatorów zespoły.
Pogoda dopisała, a organizatorzy spisali się na medal. Z niecierpliwością czekamy na kolejne imprezy na częstochowskiej Grabówce.
relacja i zdjęcia: Ruda






