
Obecnie jest jednym z niewielu ze starej gwardii zawodników, którzy są w stanie wytrzymać oddech młodych wilków FMX na karku. Swoją przygodę z motocyklami zaczął od freeride’u, a potem przyszedł czas na Motocross. Perfekcyjne opanowanie motocykla sprawia, że ciągle jest trudnym do pokonania rywalem zarówno w Speed&Style, jak i na torze FMX’owym o każdej, nawet trudniejszej nawierzchni. Zawsze precyzyjny, stylowy i jakby tego było mało z niezrównanym poczuciem humoru. Jego Holy Graba na ponad 30 metrów można widzieć setki razy, ale i tak za każdym razem jest to coś, co powoduje opad szczęki. I mimo, że Mase sam za bardzo nie lubi tego tricku, nie rezygnuje z niego, bo wie że jest to jeden z jego asów w rękawie. Na początku grudnia mogliśmy oglądać Mike’a w Pradze podczas Gladiator Games, później trenował do trasy Nuclear Cowboyz. Na kilka słów namówił go udzielający się ostatnio dziennikarsko Doug Parsons.
– Nie za wiele. Miałem kilka występów w Europie, a potem próby do Nuclear Cowboyz!
– Kiedy w ogóle zacząłeś jeździć?
– Swój pierwszy motocykl dostałem kiedy miałem pięć lat. Teraz mam 30, więc już od dość długiego czasu zakładam kask na swoją małą, łysą głowę haha.
– Dorastałeś jeżdżąc po pustynnych rejonach w okolicach Reno?
– Pewnie. W domu rodziców mogliśmy jeździć od momentu jak zjechałeś z ulicy aż na wzgórza. Także: ja, mój tata, Dustin Miller i Brian Foster jeździliśmy praktycznie zawsze.
– Jak długo brałeś udział w wyścigach?
– Startowałem około 15 lat. Około roku 2002-2003 załapałem kontuzję i miałem dość! Byłem praktycznie pewien, że zrezygnuję, ale Dustin Miller dał mi jedną ze swoich starych Hond i namówił, żebym jeździł chociaż z nim. To przynajmniej zatrzymało mnie na motocyklu i przy jeżdżeniu z przyjaciółmi.
– Kiedy przerzuciłeś się w pełni na FMX?
– 2004 to mój pierwszy pełny rok. Jeździłem w trasie Marca Burnetta (Boost Mobile Freestyle MX Tour – przyp. red.) i startowałem w kilku rundach IFMA. Znowu świetnie się bawiłem jeżdżąc i to było dokładnie to czego potrzebowałem.
– Z doskoku jeździłeś sporo pokazów FMX, kiedy jeszcze startowałeś w arena Crossie. Czy kiedykolwiek myślałeś wtedy, że może to być twój sposób na życie?
– Wtedy nigdy bym nawet o tym nie pomyślał! Robiłem najsłabsze tricki ze wszystkich. Zawodnicy, którzy startowali w konkursach robili dużo, dużo lepsze tricki niż ja. Wtedy sądziłem, że freestyle pozostanie tylko moim hobby.
– Czy to naturalny dar, że twoje tricki są takie płynne, czy musiałeś się tego uczyć?
– Tego nie jestem pewien. Jako dziecko strasznie studiowałem sport. Mogłem oglądać McGratha i Matiasevicha i po prostu robić wszystko to co oni, niezależnie czy był to sposób w jaki skaczą, czy jak wyglądali. Byłem strasznym nerdem jeśli chodzi o moto! Teraz, kiedy patrzę wstecz, wiem że wiele z tego co robię na motocyklu, zawdzięczam „studiowaniu” moto, kiedy byłem dzieciakiem.
– Czy możesz opisać o czym myślisz, kiedy robisz te wszystkie ogromne tricki jak Holy Grab, czy Rock Solid?
– Jedyną rzeczą, o której wtedy myślę jest to, żeby zrobić ten trick większy i lepszy niż ktokolwiek inny. Nie mam zbyt wiele tricków, aby się chwalić za bardzo jeśli chodzi FMX, więc staram się, żeby wszystko co robię przynajmniej wyglądało bardzo dobrze.
– Jaki jest twój ulubiony trick?
– Nazwijcie mnie dziwakiem, ale naprawdę lubię oldschoolowy Shaolin!
– Czy to twoja wewnętrzna potrzeba, żeby twoje tricki wyglądały dobrze, czy po prostu wykonujesz krok po kroku idealnie sprawia, że one wyglądają po prostu perfekcyjnie?
– Tak, wszystkie tricki, które robię chcę żeby wyglądały idealnie. Do dzisiejszego dnia nadal trenuję Double Graby, tylko po to, aby się upewnić, że moje nogi są tak wysoko, jak tylko mogą być. Wiem, że nie wygląda czasem, żebym był zmotywowany, ale prawda jest taka, że jestem przerażony niektórymi kombinacjami Backflipa. Co nie znaczy, że nie będę jeździć, albo że będę krytykować każdy aspekt tego co robię.
– Czy jest jedna rzecz, której zawdzięczasz swój styl?
– Jeremy McGrath około 1993 roku. To wszystko co potrzebujecie wiedzieć!
tłum. i oprac. Ruda
źródło: www.espn.go.com
zdjęcia: K.Ejsmond, Ruda






