
Jak już większość z nas się przyzwyczaiła od początku roku, każdy kolejny weekend to emocje związane z AMA Supercross i tym razem będzie podobnie. Zawodnicy staną w szranki dzisiaj w Indianapolis, gdzie odbędzie się 11 runda AMA Supercross. Indianapolis ma bardzo długą tradycję sportów motoryzacyjnych. Oprócz Supercross odbywają lub odbywały się tutaj zawody MotoGP, Formuły 1, Indy 500.
Po ubiegłotygodniowym zwycięstwie wszyscy oczekują od Jamesa Stewarta, że w końcu powróci do swojej najlepszej formy i zacznie teraz wygrywać raz za razem lub chociaż stawać na podium. Jest to bez wątpienia jedyny zawodnik, który może jeszcze przeszkodzić Ryanowi Villopoto w drodze po ponowne Mistrzostwo w AMA Supercross. Między Villopoto, a Stewartem są 44 punkty różnicy, a do końca zostało 7 rund. Jest to przewaga dosyć spora, ale wiemy jakim nieprzewidywalnym sportem jest Supercross. Wystarczy chwila nieuwagi, błąd lub splot nieszczęśliwych okoliczności i ta różnica nie będzie już tak dużą. Jednak jak do tej pory to Stewart ma problemy z pewną i dobrą jazdą. Jak dotąd wygrał dwa razy, a Villopoto zwyciężył 5. W walce o tytuł liczą się już tylko Ci dwaj zawodnicy. Ryan Dungey nadal przechodzi okres rekonwalescencji i nie zapowiada się, żebyś w najbliższych rundach mogli go zobaczyć. Warto dzisiaj z pewnością zwrócić uwagę na Davi Millsapsa, który w Daytona zaprezentował się wyśmienicie. Ciekawe czy będzie w stanie jechać tak szybko jak ostatnio, czy był to tylko jednorazowy wyczyn? W zeszłym tygodniu również Kevin Windham jechał doskonale. Ten specjalista od jazdy w błocie pomimo wieku nadal potrafi wywalczyć podium i wygląda na to, że w tym roku będzie mógł stanąć w klasyfikacji generalnej na podium jeżeli nadal będzie się tak prezentował. Mam nadzieję, że do jazdy powróci w tym tygodniu Cole Seely. Przez ostatnie dwie rundy prześladował go pech, a warto przypomnieć, że podczas swoich pierwszych startów na 450 spisywał się doskonale. Wiecie, że Josh Hansen w zeszłym tygodniu został zdyskwalifikowany, a Mike Alessi ukarany spadkiem o 3 pozycje w biegach kwalifikacyjnych? Osobiście liczę na ponownie dobry występ Marvina Musquin, który w Daytona zaliczył swój najlepszy wynik. Może to głupie, ale zawsze mocno wspieram „europejski” zaciąg w Stanach Zjednoczonych.
W Lites na najlepszej drodze do idealnego sezonu jest Justin Barcia. Jednak on sam mówi, że jego celem jest zwycięstwo w klasyfikacji generalnej, a nie wygrana we wszystkich rundach. Może to brzmieć jak kurtuazja w jego ustach, ale po 4 rundach to on jest bez wątpienia głównym kandydatem do zwycięstwa we wszystkich wyścigach. W Daytona doskonale pojechał Blake Bagget, który na koniec mocno naciskał lidera zmuszając go do popełnienia poważnych błędów, ale nie wystarczyło to na zwycięstwo. Występy Baggeta w tym sezonie przypominają sinusoidę średni, dobry, średni, dobry, może teraz uda mu się powtórzyć dobry występ i uzyska regularność. Drugi w klasyfikacji Darryn Durham ma zaledwie punkt przewagi na Kenem Roczenem, który „ćwierknął” na Twitterze, że musi wrócić do jedzenia olbrzymich burgerów i picia coli, żeby w końcu wygrać w tym sezonie. Rywalizacja o miejsca na podium będzie naprawdę zacięta. Od drugiego do czwartego miejsca jest różnica zaledwie 4 punktów. Czwarty Blake Wharton zalicza bardzo dobre start, ale praktycznie za każdym razem popełnia potem błąd, który kosztuje go utratę tych kilku cennych punktów. Ciekawe jak spisze się Justin Bogle. Dwa tygodnie temu przez cały wyścig trzymał się Kena Roczena, by na ostatnim okrążeniu zaliczyć glebę, w Daytona błoto dosłownie „wciągnęło” jego motocykl.
foto: racerxonline.com
MotoX.com.pl, Jasimierz






