

Najlepsi zawodnicy Freestyle Motocrossu, spektakularne tricki i gorąca atmosfera panująca na madryckiej Plaza de Toros de Las Ventas – tak w skrócie można podsumować czwarty przystanek Światowej serii Red Bull X Fighters. I mimo tego, że widać było wyraźnie, że niektórzy zawodnicy z powodu nadchodzących X Games nie jada na 100% swoich możliwości rywalizacja była zacięta.
Robbie Maddison zawładnął wczoraj arena i sercami publiczności. Mimo, iż gospodarze mieli aż dwóch reprezentantów w finale, to właśnie Maddo zebrał największe owacje wieczoru. Wszystko za sprawa body variala – the Volt, który wykonywał konsekwentnie w każdej rundzie. W sumie wykręcił ten niesamowity trick trzykrotnie i trzeba przyznać, że za każdym razem zapierał dech. Do tego dorzucił nieco klasycznych tricków takich jak: Cliffhanger, Whip, czy One Hand Hartattack oraz m.in.: potężnego Ruler Flipa, czy Cordova Flipa. Wszystko to razem pozwoliło Robbiemu pozostać niepokonanym do samego końca.
Drugie miejsce przypadło Matowi Rebeaud, który niecały miesiąc temu wrócił dopiero do startów po poważnej kontuzji. Mat z precyzja szwajcarskiego zegarka wykonywał wszystkie zaplanowane tricki, wykorzystując przy tym tor najlepiej ze wszystkich zawodników. Indy Flip na dystansie 35 metrów, Cordova Flip, Underflip, czy Underflip No Hands to tylko niektóre z tricków, które zapewniły Rebeaud druga pozycję.
Trzecie miejsce zajął wczoraj obecny lider klasyfikacji generalnej Norweg Andre Villa. Z trickami takimi jak Cordova Flip, Ruler Flip, Tsunami Scorpion, czy potężny Whip, nie mógł co prawda pokonać Maddisona, ale miejsce na podium pozwoliło mu utrzymać pozycję faworyta do wygranej w całej serii.
Tuż za pudłem uplasował się Dany Torres, który praktycznie co rundę modyfikował nieco listę swoich tricków. Publiczność mogła więc zobaczyć Lazyboy Flipa, Cliffhanger Flipa, Seatgrab Indy Flipa, Doublegrab Flipa, czy Underflip Nac. Mimo tego Torres był zadowolony ze swojego rezultatu, ponieważ nadal doskwiera mu ból po kontuzji nadgarstka.
Szczęśliwi ze swoich wyników nie byli natomiast dwaj najmłodsi uczestnicy finału: Levi Sherwood i Jackson Strong. Jacko nie do końca pojechał tak, jak to sobie planował i nie wyszedł nawet z pierwszej rundy, przegrywając walkę o dwa wolne miejsca z Mike’iem Mason’em i Maikelem Melero. Levi popełnił bład juz przy pierwszym skoku i wykonał Dead Sailora ratując się w ten sposób od potężnego upadku po locie na dystansie 35 metrów. To jednak rozbiło nowozelandczyka na tyle, że reszta jego przejazdu nie była tak spójna i płynna, jak już nas do tego zdążył przyzwyczaić.
Kolejna runda rozgrywek już za trzy tygodnie w Londynie, gdzie przed elektrownia Battersea ponad 20 tysięcy widzów kibicować będzie swoim faworytom.
Klasyfikacja generalna wygląda następująco:
1. Andre Villa 310
2. Robbie Maddison 265
3. Nate Adams 225
4. Levi Sherwood 220
5. Adam Jones 190
6. Dany Torres 145
7. Eigo Sato 130
8. Mat Rebeaud 95
Jim McNeil 95
9. Cameron Sinclair 50
10. Mike Mason 30
relacja i zdjęcia: Ruda






