
Pierwszy dzien zmagan zawodnicy oraz madrycka publicznosc maja za soba. Podczas treningow wielu z zawodnikow nie czulo sie zbyt pewnie na zbudowanym w Plaza de Toros de Las Ventas torze. Robbie Maddison zaliczyl dosc niefortunne ladowanie na bandzie, a Brody Wilson byl bliski rozbicia sie po Tsunami Flipie. Jednak doping publicznosci sprawil, ze zawodnicy dali z siebie wszystko.
Zwyciezca kwalifikacji zostal lider serii Andre Villa, ktory wspierany byl podczas swojego przejazdu przez spora grupe fanow, ktora przybyla z jego rodzinnej miejscowosci w Norwegii. Drugie miejsce przypadlo w udziale Matowi Rebeaud, a trzecie dumie gospodarzy Dany’emu Torres’owi. O sporym szczesciu w nieszczesciu moze mowic Eigo Sato, ktory zaliczyl fatalny upadek po skoku na 35 metrow. Mimo, iz Japonczyk zostal wyniesiony na noszach z areny, skonczylo sie na zlamanej rece. Oznacza to jednak, iz „latajacy Samuraj” nie wystapi jutro w konkursie finalowym. Ogromnym aplauzem publicznosc powitala na torze Camerona Sinclaira, ktory rok temu wlasnie w Madrycie otarl sie o smierc, po tym jak nie wyladowal podwojnego Backflipa.
Sensacyjnym wynikiem zakonczyl sie konkurs o dzika karte. Madrycka publicznosc otwarcie okazala swe niezadowolenie z decyzji sedziow. Stalo sie to po przejezdzie Clinton’a Moor’a, ktory rozpoczal swoj przejazd od 360-tki, a niedlugo pozniej wykrecil i plynnie wyladowal body variala – The Volt. Kiedy wiec okazalo sie, ze Australijczyk zajal dopiero drugie miejsce i nie zakwalifikowal sie do konkursu glownego w Plaza de Toros zawrzalo. O pierwsza pozycje do konca walczyli Maikel Mellero i Jackson Strong. „Jacko”, nie musial wykonywac Frontflipa, zeby pokonac Hiszpana. Wystarczyl plynny, bardzo stylowy przejazd, w ktorym Strong wykonywal takie kombinacje jak: Cordova to Heelclicker Flip na dystansie 35 metrow.
Emocji na pewno nie zabraknie i jutro, kiedy w finale zawodnicy zmierza sie o kolejne punkty serii, poniewaz przy tak mocnym skladzie wygrac moze praktycznie kazdy z zawodnikow.
relacja i zdjecia: Ruda






