
W trakcie pierwszych czterech rund Monster Energy AMA Supercross James Stewart powrócił do prawdziwego ścigania się. Po dzisiejszym występie podczas piątek rundy na Angel Stadium w Anaheim w stanie Kalifornia, udowodnił on, że powrócił na prawdę. Nie, jako James Stewart, ale „Bubba”. Najlepszy „Bubba”, jakiego znamy.
Określenie „Bubba powrócił” można już słyszeć od jakiegoś czasu. Jego reality show „Bubba’s World” pokazuje przygotowania do tego sezonu. Jednak do dzisiejszego wieczora nie było to do końca prawdziwe stwierdzenie. W momencie, kiedy pokonał bardzo trudną technicznie sekcję skoków na pierwszym okrążeniu i zaczął odjeżdżać rywalom stało się to oczywiste. Ryan Villopoto przekroczył linie mety, jako drugi, a Chad Reed stanął na trzecim miejscu. Jednak żaden z nich, nie mógł mu się równać tego wieczora, od momentu, kiedy Stewart wygrał holeshot i zaczął prowadzić było po wszystkim.
Czy to tylko początek? Może raczej nowy początek? To powrót starego dobrze znanego Jamesa Stewarta, który dominował i pewnie wygrywał? Jeżeli będzie jeździł jak to
zrobił minionej nocy to pewnie tak. Villopoto, rywal Bubby przez pierwsze cztery rundy, wczoraj nie mógł utrzymać się za zawodnikiem San Manuel Red Bull Yamaha. Nie ma wątpliwości, że budowa toru bardzo odpowiadała umiejętnością Stewarta. Trasa w Anaheim II była bardzo techniczna, z dwoma sekcjami rytmów bardzo blisko siebie, a ziemia była bardzo śliska. Stewart tego wieczora miażdżył wszystkich. Jako jedyny zawodnik skakał sekcję 4-4 kiedy pozostali zawodnicy 3-3. To na tej części trasy Bubba wypracował największą przewagę. Lądował czysto i za każdym razem w tym samym miejscu. Okrążenie po okrążeniu. Nikt nawet nie próbował powtórzyć jego kombinacji.
Podczas zawodów nie działo się zbyt wiele. Villopoto szybko ustawił swoją Monster Energy Kawasaki na drugiej pozycji, a Reed TwoTwo Motorsports Bel-Ray Racing
Hondę na trzeciej. Stewart odjechał Villopoto, a on odjechał Reedowi. Mike Alessi zawodnik Red Bull KTM na początku starał się nawiązać jakaś walkę i zaraz po starcie zaatakował z 4 pozycji Reeda, który popełnił błąd podczas pierwszego okrążenia. Jednak po chwili Australijczyk powrócił na swoje miejsce, a Alessi musiał sobie radzić z zawodnikami, którzy go naciskali. Najpierw wyprzedził go Justin Brayton z Muscle Milk/Toyota, a potem Trey Canard z American Honda Racing, którzy zakończyli zawody odpowiednio na 4 i 5 miejscu. Kolega z zespołu Alessiego Andrew Short zaliczył porządny wyścig i zameldował się 6 przed Ivanem Tedesco z Dodge Motorsports Hart and Huntington. Kevin Windham był ósmy na GEICO Powersports Hondzie, a Brett Metcalfe dojechał tuż za nim. Dalej zameldowali się Davi Millsaps z Muscle Milk Toyota Yamaha i Kyle Regal z San Manuel Yamaha.
Najważniejszym wydarzeniem wieczora oprócz dominacji Stewarta, była awaria motoru broniącego tytułu mistrza Ryana Dungey, który nie zakończył wyścigu przez łańcuch, który mu spadł. Ostatecznie zawodnik Rockstar Makita Suzuki zajął 20 miejsce, zdobywając zaledwie jeden punkt, przez co stracił on bardzo dużo do pierwszego w klasyfikacji generalnej Jamesa Stewarta. Dungey po treningach i biegu kwalifikacyjnym wyglądał bardzo pewnie, ale kiepski start w głównym biegu zaprzepaścił jego szanse na dobry wynik, a łańcuch całkowicie zakończył jego udział w zawodach.
Stewart wygrał z dużą przewagą, ale Josh Hansen triumfował po wspaniałej walce w klasie Lites. Hansen zaliczył glebę na whoopsach podczas treningów i złamał sobie
kość lewej dłoni. Wszyscy raczej oczekiwali, że się wycofa. Jednak od podczas kwalifikacji wygrał holeshot i dojechał, jako pierwszy, a następnie powtórzył to samo w głównym biegu. Hansen był pod nieustaną presją dwóch debiutantów Kena Roczen i Eli Tomaca. Obaj bardzo dobrze wystartowali, ale Tomac założył Roczenowi block pass i wyprzedził Hansena kilka kółek później w tym samym miejscu, ale lider klasyfikacji nie dał tak łatwo za wygraną. Trzymał się cały czas prowadzącego zawodnika na Hondzie i wykorzystał nadarzającą się okazję, żeby wyprzedzić go i odzyskać prowadzenie. Tomac musiał walczyć cały czas z Roczenem z Red Bull KTM i Brociem Ticlem z Monster Energy Pro Circuit Kawasaki. Całe trio przekroczyło linię mety siedząc sobie na kole. Różnice były na prawdę minimalne.
Hansen ma sporo szczęścia. Zawodnicy Lites mają teraz przerwę, a w Houston podczas zawodów rozpoczyna się rywalizacja East Region Lites. Daje to wszystkim trochę czasu na odpoczynek i powrót do zdrowia. Hansen z pewnością będzie potrzebował więcej czasu, żeby w 100% dojść do siebie, ale już udowodnił, że swoją determinacją jest w stanie wytrzymać wiele bólu.
źródło: www.racerxonline.com
foto: Simon Cudby
tłum: MotoX.com.pl, Jasimierz






