

Dzisiaj mija druga rocznica tragicznej śmierci jednego z najbardziej utalentowanych zawodników Freestyle Motocrossu – Jeremy’ego Luska. Nazywany przez przyjaciół „Pitbullem” Lusk miał niezaprzeczalny wpływ na rozwój FMX i na zawsze zapisał się w jego historii. Dwa medale zdobyte na X Games w 2008 roku stały się ukoronowaniem jego kariery. Poprzez swoje podejście do życia, chęć niesienia pomocy innym, motywowanie do działania i wielką życzliwość zapisał się także, a może przede wszystkim, w sercach innych zawodników oraz fanów.
Tuż po śmierci Jeremy’ego zawodnicy Metal Mulishy założyli fundację jego imienia: „Lusk Legacy Foundation”. Jednym z jej celów statutowych jest poprawa warunków i zapewnienie bezpieczeństwa zawodnikom na różnego rodzaju zawodach. I nie chodzi tutaj o to, czy zawodnicy śpią w trzy -, cztero-, czy pięciogwiazdkowych hotelach. Chodzi o dopilnowanie bezpieczeństwa toru oraz nie wymuszanie przez organizatorów startów w niekorzystnych warunkach pogodowych.
Ktoś mógłby powiedzieć: „ok, ale to tylko w Ameryce”. Niezpuełnie. Mało kto o tym wie, ale w ciągu ostatnich dwóch lat, przy okazji różnych zawodów zawodnicy sami zawiązują „komitety bezpieczeństwa” złożone z reguły z doświadczonych zawodników, którzy czuwają nad bezpieczeństwem. Dotyczy to zarówno budowy toru, jak i zabezpieczenia medycznego na miejscu. Niestarannie wykonany tor jest bardzo dużym niebezpieczeństwem zwłaszcza dla młodych, niedoświadczonych zawodników, a organizator z powodu wysokich kosztów niejednokrotnie próbuje przymknąć na oko na przysłowiowe „niedoróbki”.
Nawet podczas X Fighters, czy Night of the Jumps zdarzyło się, że tor musiał być przebudowany lub poprawiony w wielu miejscach, właśnie po sugestiach zawodników. Śmierć Luska sprawiła, że do wszystkich riderów dotarło, że na tym poziomie w tym sporcie żarty się skończyły.
W ubiegłym roku żona Jeremy’ego – Lauren Lusk założyła firmę odzieżową „In God’s Hands”, czyli „W Rękach Boga”. Nazwa firmy zainspirowana została ostatnim tatuażem, który zrobił sobie Jeremy tuż po tym jak zdecydował się przyjąć chrzest. Jak mówi sama Lauren misją firmy jest „inspirowanie ludzi do promowania wiary, nadziei i miłości”, czyli wartości, które dla Jeremy’ego były w życiu najważniejsze.
Z kolei Metal Mulisha chcąc uczcić drugą rocznicę śmierci Jeremy’ego Luska organizuje po raz drugi, po raz pierwszy oficjalnie, Dzień Pamięci Jeremy’ego na torze Pala. W ubiegłym roku wydarzenie to miało bardziej prywatny charakter, w tym roku po raz pierwszy zaprasza na tor wszystkich chętnych.
I pomimo, że od dwóch lat nie ma go już z nami, to tak jak przez całe swoje życie, tak i teraz nadal pozytywnie wpływa na życie innych i inspiruje do działania.
Fragment ostatniego filmu z udziałem Jeremy’ego – „On the pipe 5” znajdziecie TUTAJ
Ruda
zdjęcie: www.metalmulisha.com






