

Pomimo nie zawsze sprzyjającej pogody sezon nadal trwa. Zawodnicy Freestyle Motocrossu przemierzają Polskę wzdłuż i wszerz trenując, startując w zawodach i jeżdżąc na pokazach. Poniżej przeczytacie, jak ostatnie miesiące spędził Piotrek „Działo” Potaczało.
„26 – 27 czerwca brałem udział w imprezie EXTREMEMOTO 2010r. Razem z Bartkiem Ogłazą, Łukaszem Pacudem i Michałem Daciukiem mimo fatalnej pogody, bo strasznie wiało, daliśmy czadu. Zrobiłem wszystkie triki z mojej listy a na koniec wykręciłem flipa pierwszy raz na mobilne lądowisko, a jak wiecie tam nie ma pomyłek 😉 Ogólnie imprezka bardzo spoko. Zobaczyć można było czołówkę polskiego stuntu. Nieźle popisał się nasz koleś spod Zielonej Góry i zajął 3? albo 4 miejsce. Nie pamiętam 🙂 Ale za ewolucję którą zrobił należy się raczej pierwsze miejsce. Chyba jako jedyny Polak i jeden z nielicznych w Europie opanował jazdę na kole siedząc tyłem do kierunku jazdy. Poza tym można było oglądać zawody supermoto, pokazy driftu itd. Ogólnie to dużo się „DZIAŁO”. http://www.extrememoto.pl/
Następna impreza, którą zaliczyłem pozytywnie to był FMX CAMP! Impreza jak zwykle bardzo integracyjna i warsztatowa. Kilka dni wspólnych treningów a na koniec klasycznie już – zawody. Każdy zawodnik miał 9 skoków z czego 8 punktowanych. Sędzią głównym był Bartek Ogłaza. Ja wyjechałem na sam koniec. Wiedziałem, że tym razem konkurencja jest duża. Widać że chłopaki dużo trenowali. Ale ja na swoim podwórku czułem się jak ryba w wodzie 🙂 Wiedziałem że będzie dobrze. Zrobiłem cliffhangera, seatgraba, whipa, double graba, seatgraba indy no i backflipa. To wystarczyło żebym wygrał tegoroczne zawody i tytuł po roku przerwy do mnie wrócił. Drugie miejsce zajął Michał Daciuk „Ricky Martin”, a trzecie Damian Czudak „Bagażnik”.
24 lipca na zaproszenie Pawła Kaima i firmy Joniec pojechaliśmy całą ekipą na pokaz do Tymbarku. Miejscówka bardzo malowniczna, ludzie bardzo życzliwi i gościnni. Tutaj wielkie podziękowania dla Mietka Jońca – głównego organizatora pokazu, wielkiego fana motocrossu, freestyle’u i sponora Pawła Kaima. W Tymbarku mieliśmy latać przez dwa dni. Niestety pogoda nie dopisała i w drugim dniu impreza została odwołana. Bardzo szkoda bo było tam na prawdę super. Wszyscy się dobrze bawiliśmy aż żal było wyjeżdżać. Mam nadzieje że za rok znowu się spotkamy i pogoda będzie ok. Pozdro dla wszystkich, których miałem przyjemność poznać w Tymbarku. Piona!
Następny przystanek był w Cieszynie. Wystąpiłem razem z Bartkiem Ogłazą na FREESTYLE CITY FESTIVAL. Skakaliśmy w samym środku miasta, na starówce tuż obok fontanny. Przed samym pokazem miałem problemy z motorem. Przy pierwszym skoku padła mi świeca. Wymieniłem…i znowu klękła. Oczywiście już miałem schizę, że to znak od Boga żebym nie skakał. Odwrotu nie było więc poleciałem i było ok. Klimatowa widownia, którą Greg rozgrzewał do czerwoności dała ostrego czadu! Ogólnie to było fajnie latać w samym sercu miasta – oby więcej takich miejscówek.
Pechowa sobota 14 sierpinia. Szkoda że nie można zamówić sobie pogody jak schaboszczaka w barze. Gdyby tak było, to z pewnością odbyłaby się impreza w Rozłogach, którą jak co roku nagrał Adaś Piwoński. Niestety deszcz padał i padał. Szkoda, bo Adaś się nieźle narobił.
Tydzień później pojechałem do Łukasza Pacuda do Częstochowy na FMX CAMP II. Lubię tam jeździć. Łukasz odwalił kawał dobrej roboty i jak dla mnie raj na ziemi 🙂 Takiego freestyle parku można jedynie pozazdrościć. Pięć profesjonalnych górek, piękny duży basen z gąbkami i dźwig na pilota do wyciągania motorów. Tak u Łukasza jest na co dzień, ale na fmx camp II trochę się pozmieniało. Trybuny, napędka dla rowerów, bary na kółkach, dmuchany pałac dla dzieci, sklepik z artykułami motocyklowymi, scena! No i podium 🙂 No tak to wyglądała na podwórku u Łukasza 🙂 Imprezka trwała już od czwartku. Najpierw warsztaty, integracja, wieczorami imprezki, a w niedzielę zawody. Zająłem pierwsze miejsce. Zrobiłem wszystkie zaplanowane triki i backflipa. Michał Daciuk zajął miejsce drugie, a trzecie Damian Czudak! Po głównych zawodach odbył się jeszcze konkurs Best Trick, który również udało mi się wygrać. I tak na podium stanąłem trzymając dwa puchary. Kiedy schodziłem spadła mi pokrywka jednego i kiedy ją łapałem przecięła mi rękę 🙂 Pojechaliśmy do szpitala na szycie. Pięć szwów od głupiej pokrywki. Skandal! Zamiast cieszyć się zwycięstwem spędziłem dwie godziny w szpitalu. Wielki szacun dla Łukasza, który jak zwykle musi mieć wszystko zapięte na ostatni guzik.
Tak w ogóle to Damian i Michał wykręcili swoje pierwsze flipy do basenu na dużych motocyklach! Gratulacje. Jestem ciekawy, który z nich zrobi pierwszy na glebę i czy jeszcze w tym roku 😉 Trzymam kciuki.
Działo”






