Start Dakaru 2016 coraz bliżej
28 grudnia 2015
6800 kilometrów w poprzek Ameryki Południowej
29 grudnia 2015
Pokaż wszystkie

Większe wysokości – wywiad z Coltenem Moore

Jak pewnie wielu z was pamięta starszy brat Coltena – Caleb zmarł w wyniku urazów odniesionych w wypadku podczas zimowych X Games w Aspen w 2013 roku. Teraz, kiedy Colten przygotowuje się, aby w styczniu bronić złotego medalu, zdecydował się rzucić trochę światła na to przez co przeszedł.

– Wiele zostało napisane o tobie i twojej rodzinie po śmierci Caleba, a w styczniu wychodzi twoja książka „Sięgając nieba”. Kiedy zdecydowałeś się chwycić za pióro i co chciałeś tym wydawnictwem przekazać?
– Większość ludzi pyta mnie „Naprawdę? Twoi rodzice nadal cię wspierają, nawet po tym co się stało?” To jedna z najważniejszych rzeczy w moim życiu. Wiele dla mnie znaczy, że moja rodzina zawsze stała za mną na 100%. Kolejną rzeczą, przez którą chciałem przejść, to fakt, jak ważny był dla mnie mój brat. Bez niego nie byłbym nawet w połowie blisko tego miejsca, w którym jestem dziś. Zawsze starałem się dotrzymać mu kroku. On był nieustraszony. Uczył mnie i wskazywał kierunek. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi.

– W przeszłości dotrzymywanie kroku, a następnie pokonywanie Caleba było twoją największą motywacją. Co motywuje cię teraz do jazdy?
– Teraz jeżdżę, ponieważ to kocham. Moją motywacją jest rozwój i utrzymanie ducha tego sportu. Jeżdżę również dla mojego brata i kontynuuję jego dziedzictwo. On nauczył mnie wszystkiego co potrafię i wiem. Dlaczego miałbym to teraz odrzucić?

– Czego nauczyłeś się o sobie przez ostatnie trzy lata?
– Brałem za pewnik wszystko to, co robił Caleb: od załatwiania show, w których jeździliśmy po naukę tricków. Jeśli coś zepsułem, on to naprawiał. Zajmował się naszymi podatkami, rezerwacjami, rozmawiał z naszymi sponsorami i managerem. Ja byłem tym, który nie chce dorosnąć i chce cały czas pozostać dzieckiem. Kiedyś byłem bardzo nieśmiały, ale musiałem się przełamać i nauczyć rozmawiać z ludźmi, aby dbać o biznes. Bez niego musiałem po prostu dorosnąć. 
 
– Co zmieniło się w twoim podejściu po śmierci brata, a z czego nie zdawałeś sobie sprawy zanim to się stało?
– Mówię sobie, aby żyć pełnią życia każdego dnia. Traktować dzień, jakby miał być ostatni. Nigdy nie wiesz. Żartobliwie nazywaliśmy Caleba „Czołg”, ponieważ nic nie było w stanie go złamać. Zaliczał gleby, a następnie wstawał i walczył dalej. Nigdy nie wiesz kiedy, albo co się wydarzy, także teraz staram się nie wycofywać. Przed śmiercią Caleba nie patrzyłem na życie z takiej perspektywy. Miałem innego kumpla, który zginął w trakcie jazdy u nas, ale myślałem sobie: „to nie przydarzy się mnie, to nie przydarzy się Calebowi”. Kiedy uderzenie padło tak blisko, otworzyło mi oczy. Staram się stawiać sobie większe cele, niż tylko siedzieć i nic nie robić. 

– Jakbyś chciał, żeby Caleb został zapamiętany?
– Jako kozak, prawdziwie wspaniały facet. On wchodził do pomieszczenia i je po prostu rozjaśniał swoją obecnością. Mógł przyjaźnić się z każdym, rozmawiać z każdym, albo po prostu namówić cię na zrobienie czegoś. Zawsze był chętny, aby pomagać, niezależnie od okoliczności. Startując w X Games pomógłby nawet naszym największym konkurentom. Jeśli mieliby problem z jakimś trickiem, on pomógłby im się go nauczyć. Taki już był, miał życzliwe serce.

– Bez niego stojącego koło ciebie i mówiącego: „dasz radę Colten” musiałeś przejąć choć trochę jego odwagi?
– Nie ma go teraz ze mną, ale zawsze kiedy się czegoś boję, albo mam chwilę zwątpienia zastanawiam się „co powiedziałby Caleb?” Kiedy jeżdżę czuję się tak, jakby jeździł ze mną. Czuję się bezpiecznie. Kiedy zacząłem jeździć po jego śmierci, czułem się inaczej, bardziej pewnie. Nie ma go tu ze mną mówiącego „chłopie ogarnąłeś to, przestań być mięczakiem.”, ale wiem, że właśnie to by powiedział.

– Z czego co zrobiłeś byłby najbardziej dumny?
– Że się nie wycofałem. Że trzymam głowę wysoko, nadal jeżdżę i nie zwalniam tempa. I ze zdobycia złota. Z tego byłby cholernie dumny.

– Kiedy najmocniej czujesz jego obecność?
– Kiedy jeżdżę. Zostałem kontuzjowany tego samego wieczoru, kiedy on miał wypadek i przez jakiś czas nie mogłem jeździć. Byłem zdołowany. Pierwszy raz, kiedy zacząłem jeździć i za każdym razem kiedy jeżdżę, modlę się do niego i do Boga. Kiedy jeżdżę, to czuję, że jeździmy razem. To także jeden z powodów, dlaczego teraz po prostu kocham jeździć.

– Jego numerem startowym było 31, które było dla niego niezwykle ważne. Teraz ty także jeździsz z tym numerem. Jak często pojawia się ta liczba w twoim życiu?
– Cały czas. Mój tata mówi, że kiedy sprawdza telefon, zawsze ma 31% baterii. Kiedy patrzy na zegarek w ciężarówce zawsze jest 31 minut po jakiejś godzinie. Dwa lata temu pojechaliśmy do Vegas i postawiliśmy w ruletce 100 dolarów na 31. Oczywiście 31 padło i wygraliśmy 3,5 tysiąca.

– Występowałeś w Nitro Circus Live podczas trasy po Ameryce Północnej, zarówno na quadzie, jak i na skuterze śnieżnym. Jak bardzo występowanie w show poza sezonem pomaga ci przygotować się do X Games?
– Kiedyś jeździłem X Games, a zaraz potem odstawiałem skuter i wracałem na quada. Po prostu, co oczywiste, łatwiej jeździć na quadzie. Jednak teraz, kiedy pół roku spędziłem na skuterze, myślę, że to bardzo pomoże. Zazwyczaj wracam na skuter na dwa miesiące przed X Games i czuję się „dziwnie”. Przez pierwsze dwa dni wściekam się, ponieważ tricki mi nie wychodzą. Nikt nie lubi ze mną przebywać przez te kilka pierwszych dni. Później wszystko wraca i idzie tak, jak zawsze szło. W tym roku, być może po prostu wszystko zaskoczy dużo szybciej i nie będę potrzebować tych dwóch dni „na rozruch”.

– Co podoba ci się w jeżdżeniu pokazów?
– Nie ma takiej presji. Nikt nie mierzy ci czasu, ani nie neguje twojego przejazdu i tricków. Jesteś na trasie ze znajomymi, podróżujesz i dobrze się bawisz. Kiedy jestem w domu mam jednego znajomego, ponieważ reszta rozjechała sie po całym stanie. Kiedy jestem w trasie mam ich dwudziestu.

– Trasa Nitro Circus była dedykowana Erikowi Ronerowi, który zmarł w wypadku spadochronowym, tuż przed rozpoczęciem trasy we wrześniu. Latem Josh Sheehan stracił swojego brata w wypadku motocyklowym. Ty straciłeś brata. W jaki sposób zmieniacie swoją stratę w motywację, aby dalej występować?
– Nigdy z nikim o tym nie rozmawiałem, ale każdy z nas, kto stracił kogoś bardzo bliskiego, wie jak to jest, jednak nikt nie mówi tego głośno. Robimy to nie tylko dla siebie, ale także dla nich, ku ich pamięci i na ich cześć. Aby ich uhonorować i nieść dalej ich imię i czyny, których dokonali. Nitro zrobiło video z Erikiem i puszczali go przed każdym show. To nie było łatwe do oglądania, a później wyjścia i jeżdżenia dla ludzi, ale ja zawsze wtedy mówiłem: „zróbmy to!”

– Po wypadku Caleba X Games usunęło z programu Best Trick na skuterach i motocyklach i wdrożono dodatkowe środki bezpieczeństwa. Co jeszcze można by było zrobić, aby ten sport był bezpieczniejszy?
– Sądzę, że robią wszystko co mogą. Lądowania na X Games to największe i najbezpieczniejsze, na jakie skaczemy. Rampy są w idealnym stanie. Jeśli mamy jakiekolwiek pytania, to po prostu pytamy, a oni niezwłocznie wszystko poprawiają. Nie skąpią na niczym. Wszystkie konkursy i pokazy są teraz bezpieczne. To obecnie cel numer jeden. Jak daleko mógłby zajść sport, jeśli nie czułbyś się bezpiecznie? Kiedy miałem 12 lat złamałem obie kości udowe i miednicę, kiedy ścigałem się quadem. Ludzie mówili moim rodzicom, że powinni sprzedać mojego quada. W szpitalu, zaraz po operacji, powiedziałem, że pierwszą rzeczą, którą chciałbym zrobić to iść jeździć. Po wypadku Caleba obawiałem się, że X Games całkowicie zaprzestanie konkursów na skuterach śnieżnych. To nie było to czego ja, czy moja rodzina chciała i wiem, że Caleb też by tego nie chciał. Podejmujemy ryzyko, ale to jest wkalkulowane ryzyko. Cały czas trenujemy, wiemy co robimy. Wypadki się po prostu zdarzają. Nie chciałbym, aby ktokolwiek nam ten sport odebrał.   

– Czym różni się trenowanie w Krum w Teksasie (wysokość n.p.m. 225 metrów), kiedy inni zawodnicy cały rok trenują na wysokości lub na śniegu?
– Jest trochę inaczej, przede wszystkim dla mojego ciała. Nie mogę oddychać! Żartuję. W domu trenuję do basenu z gąbkami. Uczę się tricków, a później na kilka tygodni jadę do Kolorado, aby jeździć i na śniegu i na wysokości (średnia wysokość w Kolorado to 2.073 metry n.p.m. – przyp. Ruda), aby przyzwyczaić się przed X Games. Z powodu wysokości cierpi moc, więc w Teksasie jeżdżę na fabrycznej 600-tce. W Aspen jeżdżę na zmodyfikowanej 600-tce, która jest szybsza, jednak ze względu na wysokość, czuje się jakby była taka sama.

– Czy przeprowadziłbyś się w pobliże zaśnieżonych rejonów?
– Urodziłem się i wychowałem w Teksasie. Nie wyrwiesz mnie z Teksasu – tu jest mój dom. Większość ludzi wyprowadza się od rodziców i czasem nie widuje ich przez miesiąc lub dłużej. Nie mieszkam już z rodzicami, ale cały czas ich widuję. Muszę mieć swoją rodzinę w pobliżu.

– Kiedyś byłeś niedocenianym zawodnikiem z Teksasu, młodszym bratem. Jak to jest pojawiać się na X Games jako faworyt do pokonania?
– Zdecydowanie bardziej wolałem być niedoceniany. Nie było żadnych oczekiwań. Nie przepadam za presją i tym, że ludzie uważają, że powinienem być najlepszy. 

– Skąd się bierze ta dodatkowa presja? Wywierają ją inni ludzie, czy ty sam?
– Ja. Nienawidzę przegrywać. Od gier video przez jazdę na quadzie/skuterze śnieżnym po strzelanie do rzutek. Jeśli tylko jest konkurs, koncentracja jest pełna. Muszę wygrać. 

– Po nieobecności w 2015 roku Freestyle wraca w styczniu na X Games. Ty wygrałeś złoto w 2014 roku, jak zamierzasz bronić tytułu?
– To będzie interesujące. Wszyscy byli rozczarowani, że Freestyle zniknął w tym roku z grafika (2015), więc teraz, kiedy wiemy, że konkurs znowu sie odbędzie wszyscy są podekscytowani. Bez innych dyscyplin (w styczniu nie odbędą się Speed&Style, HillCross i Long Jump – przyp. Ruda) wszyscy mają więcej czasu, aby skoncentrować się na Freestyle’u. Wraca Daniel Bodin, do tego Levi LaVallee, Joe Parsons, Heath Frisby… to bardzo mocna stawka. Muszę się wziąć do pracy. Chcę się nauczyć kilku nowych tricków, takich które już były wykonywane na skuterze śnieżnym, ale nie przeze mnie. Ewentualnie może jeszcze kilku innych.

– Na przykład jakich?
– Ściśle tajnych tricków. Myślę, że ludzie będą musieli sięgnąć do przeszłości, do mojego brata. Ja na pewno to zrobię (mruga porozumiewawczo).

tłum. i oprac.: Ruda
źródło i zdjęcia: ESPN

Partnerzy

facebook youtube