jeffrey herlings
Herlings „Zostaje w Europie”
10 stycznia 2012
Rajd Dakar 2012 etap 10 i komentarze po 9 OS-ie
11 stycznia 2012
Pokaż wszystkie

2011 według Łukasza Pacuda

lukasz

lukaszŁukasz to pierwszy polski zawodnik, który lata na quadzie. Na naszym portalu gościł już nie raz. I choć zeszły rok nie był dla niego najszczęśliwszy, wierzymy że niedługo znowu zobaczymy go na rampie. Poniżej przeczytacie, co Łukasz nam napisał o minionym roku oraz planach na nowy sezon.

„Ello!!!

W 2011 roku słuch trochę o mnie zaginął, ale nie ma się co dziwić, nie był to zbyt owocny czas, także nie było sensu zabierać głosu. Były plany, ale życie wszystko zweryfikowało. Cóż mogę powiedzieć koniec roku i początek nowego zmusza do podsumowania pewnych spraw.

Zaczęło się pozytywnie, przepracowana porządnie zima od razu dała się odczuć na wiosennych treningach. Do pewnego momentu była moc, tylko co z tego… Niefartowny trening Flipów do basenu z gąbkami i do swojej kolekcji mogłem dopisać dwie złamane kości przedramienia.

lukasz_keltro_park10-cio tygodniowa przerwa, stosunkowo krótka jak na taką kontuzję, ale i tak chyba trochę wybiła mnie z rytmu, a może po prostu za szybko chciałem wrócić na rampę. Długo nie trzeba było czekać i nagle odezwała mi się kontuzja barku z przed trzech lat. Można załapać doła w takiej sytuacji, ale miałem jednak cień nadziei, że jeszcze w tym roku jesienią coś potrenuję.

No cóż kolejny powrót i kolejne rozczarowanie. Trening offroadowy zweryfikował wszystko. Jak się okazało niestabilność w stawie barkowym była na tyle duża, że trzeba było odstawić sprzęty i poddać się drugiej operacji w roku. Tak mi właśnie minął sezon 2011: zamiast pracować nad rozwojem sportowym to uczyłem się cierpliwości do naszej służby zdrowia.
Na dzień dzisiejszy jestem w trakcie rehabilitacji i pracuję nad sprawnością mojej ręki. Przygotowania do nowego sezonu zacznę więc trochę później niżbym chciał.

W 2011 było też trochę pozytywów. Jednym z nich były na pewno treningi Marcina Łukaszczyka na „moim podwórku” czyli w KELTRO ENERGY PARKU. Lala ma niesamowity potencjał i można powiedzieć, że wrócił po dwóch latach. Przede wszystkim widać, że poukładał sobie wiele spraw. Dużo przeszedł, bo go kontuzje nie oszczędzały i ma spory bagaż średnio przyjemnych doświadczeń w tym sporcie, ale naprawdę serce rośnie jak się patrzy co ten gość potrafi robić na treningach. W nadchodzącym sezonie zapewne sporo namiesza w zawodach Mistrzostw Polski FMX. Cieszę się, że w przyszłym sezonie będziemy mieli okazje razem często trenować.

Kolejnym miłym akcentem była częstochowska runda Pucharu Polski FMX Skillz Up Cup. Artur Puzio nie będzie może jej zbyt miło wspominał z powodu dzwona, ale chłopakowi należy się medal. Aura ewidentnie nie sprzyjała. Poza słońcem i wysoką temperaturą do szczęścia zabrakło tylko o parę metrów na sekundę słabiej wiejącego wiatru, także wielki szacun dla Działa, Michała Daciuka, Bartka Bułasia, Jaśka Kaszuby i wcześniej wspomnianego Artura, że w ogóle wystartowali.
W finałowej rundzie zabrakło niestety Bartka Ogłazy, który wcześniej w Zielonej Górze został Mistrzem Polski FMX, no i Darka Kłopota który pokazuje jaką frajdę sprawia mu ten sport i zabawianie publiczności. Reasumując Puzon się jakoś pozbierał, obeszło się bez złamań, a Tata zawinął za niego pierwszy historyczny Puchar Polski we Freestyle’u.

lukaszKolejną imprezą, którą oglądałem z pozycji kibica to Kenny Freestyle Show. Klimatyczna impreza mojego sponsora na Leszczyńskim rynku była naprawdę udana. Szkoda tylko, że nie mogłem na niej wystąpić.

Jakiś czas później podczas niedzielnego poranka obudził mnie Artur Puzio, który z powodu nie sprzyjającej pogody  zdecydował się wrócić z Włoch. Plan na krótki pobyt w Częstochowie był prosty: trenować Backflipy z superkickera przed rundą Mistrzostw Świata na którą dostał dziką kartę.

Kilka dni później wrócił z nastawieniem zrobienia swojego pierwszego Backflipa na ziemię. Pierwsza próba hardcorowa, trochę przekręcona rotacja i ostry strzał w głowę przy awaryjnym lądowaniu. Po piętnastu minutach przerwy Puzon doszedł do siebie i wylądował pięć flipów z rzędu na ziemię. Trzeba przyznać, że twarda sztuka z niego. Kolejny raz udowodnił, że potrafi się szybko pozbierać i dalej dążyć do wyznaczonego sobie celu. W pamięci utkwiło mi też coś co potem powiedział: „albo coś robić, albo nie robić wcale”. Co ewidentnie świadczy o tym jak bardzo jest zdeterminowany w tym co robi.

To 2011 tak z grubsza i nie będę się bardziej rozpisywał. Uważam, że polski FMX zaczął nabierać większego tempa i wreszcie widać jakiś rozwój tej dyscypliny w naszym kraju. Zawody MP i PP ewidentnie nakręciły chłopaków do rywalizacji, co za tym idzie podnoszenia poziomu sportowego. Wszystkim chłopakom z „naszego podwórka” FMX w nowym sezonie, życzę: wysokich lotów i odjechanych tricków, a przede wszystkim tyle lądowań ile skoków.

lukasz_speedwayCo do moich postanowień na nowy rok to przede wszystkim nic nie planować. Chcę spędzić jak najwięcej czasu na quadzie i treningach, a reszta przyjdzie sama.
Pojawił się też nowy temat, w którym miałem okazję się sprawdzić: jest to Speedway Quad. Fajna alternatywa i odskocznia, ale przede wszystkim dobra zabawa. Jest to zupełnie coś innego niż QFMX i przygotowanie sprzętu także się różni, dlatego jeden z moich quadów będę chciał przygotować pod tą dyscyplinę. Na 2012 rok będę więc mieć do dyspozycji dwie Yamahy YFZ 450 jedną do Speedwaya, a drugą do Freestyle’u. A jaki będzie sezon 2012? Czas pokaże. Gorszy od poprzedniego chyba już nie będzie. Pozdro!!!

Podziękowania dla moich sponsorów: Keltro Energy, Kenny, Play Extreme, No Moto, Yamaha oraz za współpracę: Project176, KW, Eltex, PTM, Moto Joker, Luka, Oldtimer Projekt, Twoje 4×4, Promotion 34.

Film przedstawiający początek mojego sezonu 2011 znajdziecie TUTAJ

Łukasz”

zdjęcia: archiwum zawodnika, Sebastian Kujawski/Skillz Up Cup

Partnerzy

facebook youtube