

Już w ten weekend Robbie Maddison i Levi LaVallee polecą ramię w ramię nad zatoką San Diego po rekord świata w skoku w dal na motocyklu i skuterze śnieżnym. Maddo planuje polecieć na ponad 400 stóp (ok. 122 metry). Przy tym dystansie coś, co wydawało się niemal niemożliwe 36 lat temu teraz wydaje się być dziecinną zabawą. Nie umniejsza to jednak zasług i rekordowego wyniku Evela Knievel’a z 1975 roku, który przeskoczył wtedy nad 14 autobusami Greyhound (ok. 40,5 metra).
Poprzednie dwa rekordy ustanowione przez Maddisona to 322 stopy (ok. 98 metrów) i 351 stóp (ok. 107 metrów). Jednak oficjalny rekord, jaki figuruje w Księdze Rekordów Guinessa, to ustanowione przez Ryana Capesa 391 stóp (ok. 119 metrów). W tej chwili wiemy już, że Robbie pobił ten rekord w trakcie treningów, niestety nie chciał zdradzić ile dokładnie „wyskakał”. Maddo czuje sie pewnie na swojej 450-tce, której silnik został zbudowany przez speców od NASCAR. Można się spodziewać, że jest to najbardziej niezawodny i najszybszy silnik jaki motocykl może mieć.
Z kolei Team LaValle oraz eksperci Polarisa intensywnie pracowali, aby w skuterze śnieżnym Levi’ego nie pojawiła się ponownie usterka, która była bezpośrednią przyczyną jego zeszłorocznego wypadku. Obie maszyny są specjalnie zmodyfikowane, aby zawodnicy mogli na nich bezpiecznie dolecieć na lądowanie. W tej chwili wszystko wygląda dobrze i w noworoczny poranek (według naszego czasu) prawdopodobnie będziemy świadkami niesamowitego wyczynu.
Najtrudniejszym z aspektów jest na pewno ten, o którym mówią obaj zawodnicy: lot niemal ramię w ramię i odpowiednie zgranie w czasie. Trzymamy kciuki, aby wszystko poszło zgodnie z planem. Tymczasem prace nad Zatoką San Diego idą pełną parą i sztab ludzi pracuje nad „dopięciem wszystkiego na ostatni guzik”.
Poniżej linki do video, w których obaj opowiadają o swoich maszynach:
Ruda
zdjecia: Red Bull






