Rosyjska reklama z supermoto- Video
12 września 2013
Kelsey i jej sesja zdjęciowa
13 września 2013
Pokaż wszystkie

Wywiad z Jackiem Czachorem

„Kubica osiąga dobre wyniki, ale cały czas podkreśla, że się uczy. Tak samo jest z nami.” Jacek Czachor to już legenda środowiska motocyklowego w Polsce od pewnego czasu także pilot w załodze samochodowej wraz z Markiem Dąbrowskim. W poniższym wywiadzie postarano się zadać Jackowi takie pytania jakie jeszcze nigdy nie padły, tak aby jeszcze lepiej poznać tego wspaniałego zawodnika, którego sportowa kariera ani na chwilę nie zwalnia tempa.

Startujesz od wielu lat. Udzieliłeś wielu wywiadów. Przed rozmową z Tobą spytałem jednego gościa z Twojego zespołu o co można Ciebie zapytać. Takie pytanie, którego nikt wcześniej Ci nie zadał. Powiedział, że jesteś jak dowódca i zawsze masz racje. To prawda?

Moi koledzy, którzy jeżdżą ze mną od lat osiemdziesiątych wiedzą, że ja wymagam. Mogę pochwalić, ale wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Jeżeli ktoś coś zawali to robi się domino. Wszyscy muszą być zdyscyplinowani. Kiedyś ludzie się dziwili, że jeden z moich mechaników na Dakarze pakował mi namiot. Ja wstawałem i dzięki niemu myślałem już tylko o zawodach. Każdy na długodystansowym rajdzie powinien być odpowiedzialny za swoją robotę. Jeden dba o miejsce do spania. Ja robię mapkę i skupiam się na jeździe. W 1999 roku przed moim pierwszym Dakarem, Stephane Peterhansel powiedział mi, że tutaj każdy działa w zespole, ale zajmuje się sobą. Nie wolno dopuścić, żeby tracić energie na rzeczy nie związane z jazdą. Dyscyplina jest ważna, żeby szczęśliwie ukończyć rajd.

Na motocyklu człowiek jedzie sam ze sobą. Teraz startujesz z Markiem Dąbrowskim w duecie. Czy to, że znacie się długo ma wpływ na Waszą jazdę?

Na pewno. To jest bardzo ważne. Marek jest świetnym kierowcą, ale czasami potrafi się zdenerwować. Ja natomiast zawsze byłem wyważony. Mam na Marka dobry wpływ. Znamy się zresztą jak łyse konie. Poznaliśmy się w latach osiemdziesiątych. Zresztą w ORLEN Team wiedzieli, że będziemy razem tworzyć dobry zespół. Zaczynamy przygodę z samochodem. Nie każdemu motocykliście się zdarza, żeby mógł startować takim autem w zawodach. My z naszej strony próbujemy się odpłacać tym, żeby robić jak najlepsze wyniki.

Udaje się Wam to bezbłędnie. Na Węgrzech i w Rosji zajęliście czwarte miejsce. W Rajdzie Baja Poland staneliście na najwyższym stopniu podium w klasyfikacji mistrzostw Polski i Strefy Europy Centralnej CEZ oraz na drugim w cyklu Pucharu Świata. Trzeci start autem i już puchary. Szybko.

Znaczy się żona to mnie z tymi pucharami pogoni. Dużo ich w życiu do domu przyniosłem. Na szczęście garaż jest mój i ja sobie tam te pucharki położę. Z samych motocykli to mam z dwieście. Takie ważniejsze trzymam w domu. Kilka rozdałem. Natomiast te, które wywalczymy startując autem zatrzymam dla siebie.

Patrząc na Waszą dyspozycję jest szansa, że kolekcja będzie się powiększać.

Trudno będzie utrzymać zawsze tak wysoki poziom, cały czas brakuje nam do tych najlepszych. Szybko się uczymy i staramy się ich gonić. Cieszę się, że podczas Rajdu Baja jechaliśmy płynnie. Nie uszkodziliśmy samochodu no i na tym to wszystko polega. Oczywiście ja jeszcze robię błędy, Marek też czasami się pomyli, ale cały dowcip polega na tym, żeby tych błędów robić jak najmniej. Wszyscy kierowcy i piloci na świecie się czasami mylą. Nawet Marc Coma czy Cyril Despres.
Dzięki temu, że zamieniliście jednoślady na samochód, mogliście wystartować w zawodach organizowanych w Polsce i pokazać się krajowej publiczności.
Fajnie, że mieliśmy taką okazję. Po raz ostatni wziąłem udział w krajowych zawodach w 2002 roku. Był to dla mnie ostatni rajd enduro w Polsce. Jeżeli chodzi o miejsce, w którym odbył się Rajd Baja to startowałem kiedyś tutaj w motocrossie, ale było to w

latach osiemdziesiątych. Teraz fajnie było wrócić. Wróciłeś w wielkim stylu. Łatwo po tylu latach jazdy na motocyklu było przestawić się na samochód? Motocykl jest przede wszystkim mniej skomplikowany. Bardziej przewidywalny jak się jedzie bezbłędnie. Do tego ostatnio w ogóle się nie psują. Ostatnie Dakary przejeżdżałem na jednym silniku. Natomiast samochód to jest poważna konstrukcja. Jest bardzo dużo podzespołów. Może być super jazda, ale coś się zepsuje i koniec. Są tutaj komputery, których na motocyklach nie ma. Nawigacja jest o wiele bardziej skomplikowana. Trzeba naprawdę jeździć jak najwięcej, żeby tego wszystkiego się nauczyć.

Gdzie w takim razie planujecie wystartować w najbliższej przyszłości?

Został odwołany Rajd Egiptu, na którym chcieliśmy wystartować. Bardzo tego żałuję. Bo ja co roku jeździłem tam od dziesięciu lat motocyklem. Chciałem zobaczyć jak to jest samochodem na otwartej przestrzeni. Jedziemy do Maroka, który również dobrze znam. Będzie tam natomiast spora konkurencja, bo będą to zawody przed Dakarem. Wystartujemy tam już z mocniejszym 5 litrowym silnikiem. Naszym celem nie będzie wynik, ale jazda po pustyni. Później polecimy do Portugalii. Będzie to wyprawa czysto treningowa. Wystartujemy tam na szutrowej nawierzchni naszym treningowym Nissanem Navarą. Jedziemy tam zupełnie sami z Markiem bez serwisu, będzie to więc dodatkowym sprawdzianem naszych umiejętności jako mechaników. Dlatego trzeba będzie jechać z głową, żeby dojechać do końca i zrobić jak najwięcej kilometrów. Tego potrzebujemy, żeby dobrze przygotować się do przyszłorocznego Dakaru.

Powodzenia i dzięki za rozmowę.

Wywiad przeprowadził: Adam Roszkowski

Więcej informacji na: www.redbull.com

Źródło: www.redbull.com

Partnerzy

facebook youtube